wtorek, 5 lipca 2016

108. Moje przemyślenia po trzech latach studiów - pedagogika. Czy warto?

Cześć! Wreszcie mogę bez wyrzutów sumienia zajrzeć na bloga i cokolwiek napisać! Mam w planach sporo zmian, więc mam nadzieję że mimo wszystko ze mną zostaniecie i nadal będziecie zaglądać na mojego bloga ;)
Nie będę Wam się tłumaczyć z mojej nieobecności - pisałam już o tym tak dużo razy, że nie warto się powtarzać. Dziś za to przygotowałam Wam posta z podsumowaniem moich studiów. Kiedy sama rekrutowałam się na pedagogikę czytałam same negatywne opinie o nieprzyszłościowym kierunku, bezsensownych studiach, na których człowiek nic się nie nauczy i tym podobne. A jaka jest moja opinia?



poniedziałek, 21 marca 2016

107. Aktualna pielęgnacja cery mieszanej

Cześć! Dziś zapraszam Was na całkiem zaskakującą (jak dla mnie) pielęgnację cery mieszanej. Od jakiegoś czasu próbuję nowych rozwiązań i dawno tak dobrze nie czułam się z moją cerą. Oczywiście mam jakieś zaskórniki czy przebarwienia, ale coraz mniej suchych skórek i wydaje mi się, że coraz mniej się błyszczę ;) Zapraszam!

poniedziałek, 14 marca 2016

106. Aktualizacja włosowa- marzec 2016 || pielęgnacja włosów!

Cześć! Ja już po praktykach, powoli przygotowuję się do zajęć, a dla Was przygotowałam post o mojej aktualnej włosowej pielęgnacji. Zdecydowanie uległa zmianie w stosunku do poprzednich, także serdecznie zapraszam Was do czytania- może coś podpatrzycie? :)

Zacznijmy może od tego, że rzadko zmieniam produkty. Mam swoje zaufane perełki, i o dziwo, w przeciwieństwie do innych Włosomaniaczek, nie znajduje się tam zbyt wiele rosyjskich kosmetyków. Jeszcze dwa lata temu szalałam na ich punkcie i wydałabym na nie wszystkie moje miliardy :D, ale teraz uważam, że nic na siłę.

Włosy myję co dwa dni mydełkiem cedrowym Babuszki Agafii (RECENZJA). Kupiłam je podczas mojego pobytu w Krakowie (czyli w czerwcu) a mam go jeszcze na dobre dwa-trzy miesiące. Co dwa-trzy mycia używam szamponu przeciwłupieżowego z Ziaji. Bardzo lubię jego zapach i to, że zdecydowanie odświeża i myje moje włosy. Postępuję zgodnie z zaleceniami producenta i zostawiam go na 3 minuty na skalpie i włosach.


Odżywka to dla mnie termin wymienny z maską. Niestety nie mam już czasu na długie posiadówy z maskami pod czepkiem, za to mam czas w wannie przez 10-15 minut żeby tą maskę potrzymać. Ostatnio używam nowo nabytych Kallosów- Omega i Multivitamin, które dla mnie są strzałem w dziesiątkę!

wybaczcie "cudny" kolor masek- mnie też bije po oczach :(
Zamiast Kallosów często stosuję moją ulubioną odżywkę z Yves Rocher, o której pisałam tutaj (KLIK). Więcej mówić nie muszę :)


Do zadań specjalnych, czyli raz na miesiąc używam mlecznej maski z Ziaji. Potrafi sprawić, że włosy wyglądają cudnie, ale jeśli użyję jej np. dwa razy w miesiącu zrobi mi z włosów jesień średniowiecza (a w moim przypadku o to naprawdę trudno). Dlatego ograniczam się, choć ma piękny, długo utrzymujący się na włosach zapach.


Po każdym myciu i przed suszeniem spryskuję włosy odżywką w sprayu z GlissKura. Podoba mi się jej skład (siedem olejów zaraz od 4 miejsca!). Włosy są gładsze i bardziej odżywione. Natomiast po suszeniu, od ucha w dół nakładam serum silikonowe z Marionu. Też kupiłam je w Krakowie, intensywnie używam a zużycie jak dla mnie niewielkie.



A gdzie olejowanie? Cóż... Nie mam na nie ostatnio czasu ;) szczerze powiem, że wciąż męczę olejek Wellness&Beauty i żel aloesowy, ale prawdę mówiąc nie widzę większej różnicy z olejowaniem lub bez. Moje włosy są teraz bardzo proste w utrzymaniu- wystarczy umyć, nałożyć maskę, spryskać odżywką, wysuszyć i nałożyć serum. Są miękkie w dotyku, błyszczące i aż chce się je pokazywać ;) jedynym problemem są końcówki- u fryzjera byłam w październiku i znowu muszę się wybrać, żeby ściąć około 2-3 cm włosów. Muszą odżyć ;)

mam nadzieję, że wybaczycie mi jakość- samowyzwalacz nie jest najlepszym pomocnikiem...

Z tyłu moje włosy nie wyglądają dobrze,ale wydaje mi się, że to tylko kwestia ułożenia. Są ścięte w trójkąt, a to trójkąta nie przypomina :D zwalam to na aparat, ale niestety nie mam jak zrobić ładnego zdjęcia moim włosom. 
Od jakiegoś czasu zdarza mi się je pokręcić lokówką, ale jest to około 1 w tygodniu, czasem wcale. Najczęściej jak jadę do rodziny na obiad czy mam ochotę na odmianę. Noszę gumki bez metalowych elementów, w domu rozpuszczone spinam klamrą. Na noc związuję gumką. Od jakiegoś czasu w domowych pieleszach noszę fryzurę na samuraja, czyli koczek na górze a reszta rozpuszczone. Czuję się trochę za staro na takie ekscesy, ale może się przekonam żeby w tym wyjść :D Nie wiem, jak dziewczyny to robią, że kok jest wielki i włosów dużo- ja mam gęste i grube włosy a wychodzi mi pypeć :( a może to ma być pypeć? :D

Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i widzicie, że po paru latach włosomaniactwa to parcie na super produkty i dzień dla włosów co tydzień mija. Po prostu nie trzeba za dużo z nimi robić żeby były super. Od kiedy ścięłam ostatnie rozjaśniane kosmyki moje włosy są nieziemsko proste w użyciu :D

A jak Wasze włosy?

Pozdrawiam,
Gumi