poniedziałek, 8 maja 2017

108. Czas dobiegł końca.

Pewnie nie sądziliście że kiedykolwiek się odezwę. Ja też nie ;) Moja przyjaciółka, czyli Aga zmotywowała mnie swoim wpisem do pożegnania się z tą częścią blogosfery.


Nie ma co ukrywać że włosomaniaczką nie jestem od co najmniej półtora roku. Dotarłam do takiego etapu, na którym moje włosy nie sprawiają większego problemu- wróciłam do naturalnego koloru i wiem, co im służy. Nie mam potrzeby opisywania jakichś moich zmagań na blogu... Bo po prostu nie. Tak samo nie potrzebuję dzielić się swoimi zakupami czy polecać produkty. Można powiedzieć, że trochę z tego wyrosłam. Mam swoje ulubione kosmetyki i bez sensu pokazywać Wam coś, co i tak powtórzyłoby się miesiąc po miesiącu.


Poza tym zaczęłam pracę, która jest spełnieniem moich marzeń- jestem nauczycielką przedszkola. Studiuję zaocznie, od października chodziłam na zajęcia z angielskiego i 20 maja podchodzę do egzaminu, który pozwoli mi nauczać w przedszkolu. Możecie więc łatwo wywnioskować, że na bloga nie było zbyt wiele czasu- szczególnie na bloga z kategorii "beauty".


Dlatego zainteresowanych moją pracą zapraszam na nowego bloga- www.nauczycielkaprzedszkola.pl, na którym będą pojawiać się posty związane z moim zawodem. Pierwszy post pojawi się już dziś o 11!


Zostawiam to miejsce z uśmiechem na twarzy. Dzięki temu miejscu zdobyłam wspaniałą przyjaciółkę, która jak nikt potrafi mnie zmotywować, pocieszyć, ale i dać kopa kiedy tego potrzebuję. Mimo, że widzimy się średnio da razy do roku, jesteśmy codziennie w kontakcie. A to wszystko dzięki blogowi, bo tak się poznałyśmy :)
Poza tym blogosfera nauczyła mnie nie tylko jak dbać o swoje włosy, ale i jak wykonywać poprawnie makijaż czy jakich kosmetyków warto używać. 


Dlatego i ja zostawiam tego bloga samemu sobie- może ktoś jeszcze z niego skorzysta. Wam dziękuję za wspólnie spędzony czas i życzę Wam wszystkiego dobrego! Trzymajcie się :)



Pozdrawiam.
Agnieszka

poniedziałek, 21 marca 2016

107. Aktualna pielęgnacja cery mieszanej

Cześć! Dziś zapraszam Was na całkiem zaskakującą (jak dla mnie) pielęgnację cery mieszanej. Od jakiegoś czasu próbuję nowych rozwiązań i dawno tak dobrze nie czułam się z moją cerą. Oczywiście mam jakieś zaskórniki czy przebarwienia, ale coraz mniej suchych skórek i wydaje mi się, że coraz mniej się błyszczę ;) Zapraszam!

poniedziałek, 14 marca 2016

106. Aktualizacja włosowa- marzec 2016 || pielęgnacja włosów!

Cześć! Ja już po praktykach, powoli przygotowuję się do zajęć, a dla Was przygotowałam post o mojej aktualnej włosowej pielęgnacji. Zdecydowanie uległa zmianie w stosunku do poprzednich, także serdecznie zapraszam Was do czytania- może coś podpatrzycie? :)

Zacznijmy może od tego, że rzadko zmieniam produkty. Mam swoje zaufane perełki, i o dziwo, w przeciwieństwie do innych Włosomaniaczek, nie znajduje się tam zbyt wiele rosyjskich kosmetyków. Jeszcze dwa lata temu szalałam na ich punkcie i wydałabym na nie wszystkie moje miliardy :D, ale teraz uważam, że nic na siłę.

Włosy myję co dwa dni mydełkiem cedrowym Babuszki Agafii (RECENZJA). Kupiłam je podczas mojego pobytu w Krakowie (czyli w czerwcu) a mam go jeszcze na dobre dwa-trzy miesiące. Co dwa-trzy mycia używam szamponu przeciwłupieżowego z Ziaji. Bardzo lubię jego zapach i to, że zdecydowanie odświeża i myje moje włosy. Postępuję zgodnie z zaleceniami producenta i zostawiam go na 3 minuty na skalpie i włosach.


Odżywka to dla mnie termin wymienny z maską. Niestety nie mam już czasu na długie posiadówy z maskami pod czepkiem, za to mam czas w wannie przez 10-15 minut żeby tą maskę potrzymać. Ostatnio używam nowo nabytych Kallosów- Omega i Multivitamin, które dla mnie są strzałem w dziesiątkę!

wybaczcie "cudny" kolor masek- mnie też bije po oczach :(
Zamiast Kallosów często stosuję moją ulubioną odżywkę z Yves Rocher, o której pisałam tutaj (KLIK). Więcej mówić nie muszę :)


Do zadań specjalnych, czyli raz na miesiąc używam mlecznej maski z Ziaji. Potrafi sprawić, że włosy wyglądają cudnie, ale jeśli użyję jej np. dwa razy w miesiącu zrobi mi z włosów jesień średniowiecza (a w moim przypadku o to naprawdę trudno). Dlatego ograniczam się, choć ma piękny, długo utrzymujący się na włosach zapach.


Po każdym myciu i przed suszeniem spryskuję włosy odżywką w sprayu z GlissKura. Podoba mi się jej skład (siedem olejów zaraz od 4 miejsca!). Włosy są gładsze i bardziej odżywione. Natomiast po suszeniu, od ucha w dół nakładam serum silikonowe z Marionu. Też kupiłam je w Krakowie, intensywnie używam a zużycie jak dla mnie niewielkie.



A gdzie olejowanie? Cóż... Nie mam na nie ostatnio czasu ;) szczerze powiem, że wciąż męczę olejek Wellness&Beauty i żel aloesowy, ale prawdę mówiąc nie widzę większej różnicy z olejowaniem lub bez. Moje włosy są teraz bardzo proste w utrzymaniu- wystarczy umyć, nałożyć maskę, spryskać odżywką, wysuszyć i nałożyć serum. Są miękkie w dotyku, błyszczące i aż chce się je pokazywać ;) jedynym problemem są końcówki- u fryzjera byłam w październiku i znowu muszę się wybrać, żeby ściąć około 2-3 cm włosów. Muszą odżyć ;)

mam nadzieję, że wybaczycie mi jakość- samowyzwalacz nie jest najlepszym pomocnikiem...

Z tyłu moje włosy nie wyglądają dobrze,ale wydaje mi się, że to tylko kwestia ułożenia. Są ścięte w trójkąt, a to trójkąta nie przypomina :D zwalam to na aparat, ale niestety nie mam jak zrobić ładnego zdjęcia moim włosom. 
Od jakiegoś czasu zdarza mi się je pokręcić lokówką, ale jest to około 1 w tygodniu, czasem wcale. Najczęściej jak jadę do rodziny na obiad czy mam ochotę na odmianę. Noszę gumki bez metalowych elementów, w domu rozpuszczone spinam klamrą. Na noc związuję gumką. Od jakiegoś czasu w domowych pieleszach noszę fryzurę na samuraja, czyli koczek na górze a reszta rozpuszczone. Czuję się trochę za staro na takie ekscesy, ale może się przekonam żeby w tym wyjść :D Nie wiem, jak dziewczyny to robią, że kok jest wielki i włosów dużo- ja mam gęste i grube włosy a wychodzi mi pypeć :( a może to ma być pypeć? :D

Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i widzicie, że po paru latach włosomaniactwa to parcie na super produkty i dzień dla włosów co tydzień mija. Po prostu nie trzeba za dużo z nimi robić żeby były super. Od kiedy ścięłam ostatnie rozjaśniane kosmyki moje włosy są nieziemsko proste w użyciu :D

A jak Wasze włosy?

Pozdrawiam,
Gumi