poniedziałek, 3 marca 2014

14. Styczniowo-lutowe denko

Witajcie :) Dzisiaj postanowiłam zebrać wszystkie moje wykończone produkty i napisać dla Was o nich post :) nie wiem czy jestem jakaś wypaczona w "denkowaniu", ale wydaje mi się że strasznie mało produktów zużywam. Niektóre opakowania po prostu wyrzuciłam i zapomniałam ich wrzucić do odpowiedniej torebki. No dobra, zaczynamy!


(zdjęcia można powiększyć klikając na nie!)

I zaczniemy od włosów, bo tu udało mi się zużyć najwięcej. Odżywka z Dove kiedyś może i mi służyła, ale od kiedy zaczęłam swoją przygodę z włosomaniactwem wiedziałam, że nie jest dla mnie dobra. Zużyłam ją oczywiście do golenia nóg, bo do niczego innego się u mnie nie nadawała.
Odżywka Ultra Doux Olejek awokado i masło karite w połączeniu z szamponem z Green Pharmacy sprawdzała się genialnie i ten duet doczekał się osobnej recenzji (TU). Teraz planuję wypróbować inną wersję tego szamponu, a odżywkę zamieniłam na witaminową z Isany. Szampon zaś tymczasowo zastąpiłam oczyszczającą Barwą Natury (bo nie mam kiedy iść do sklepu :P)
Spray regenerujący do włosów Marion sprawdził się świetnie, ułatwiał rozczesywanie moich włosów i nadawał im lekkiego blasku. Używałam go zawsze przed suszeniem. Zamieniłam go na kolejne opakowanie tego samego produktu :)


Gdyby nie promocja na suchy szampon z Isany, prawdopodobnie nigdy bym się na niego nie zdecydowała. Moim zdaniem wcale nie odświeża włosów, nadaje im tylko jaśniejszy kolor u nasady i wydają się świeższe, ale po godzinie efekt tłustych włosów wraca. Mam do wykończenia jeszcze jedno opakowanie, ale potem nie ma bata- próbuję Batiste!
Serum z Green Pharmacy- mój ulubiony produkt do zabezpieczania końcówek! Kupiłam nowe opakowanie i nie wiem, czy coś zmieniło się w składzie, czy co, ale zamiast słodkiego zapachu wyczuwam zapach mydła, a płyn jest mętny, a nie przejrzysty jak poprzednio. Działanie nie uległo zmianie, jednak szkoda mi tego zapachu. Może tylko trafiłam na felerny egzemplarz?
Maski z Biovaxu- osobną recenzję macie TU i tam was odsyłam :) 


Czas na produkty do buzi, z tych udało mi się zużyć tylko 3. Żel z Be Beauty zniknął zanim się obejrzałam, ale bardzo intensywnie go eksploatowałam- świetnie zmywa mój makijaż i odświeża buzię rankiem. Teraz używam najprostszego szarego mydła na zmianę z pianką Lirene.
Tonik Pharmaceris z serii A- służył mi przez prawie pół roku! A muszę się przyznać, że używałam go codziennie, nawet jeśli się nie malowałam. Świetnie odświeżał buzię, a rano po umyciu dodatkowo ją nawilżał? Przynajmniej miałam takie wrażenie :) Zamieniłam go na tonik ogórkowy z Ziaji, chociaż zarzekałam się, że nigdy go nie kupię. Jak na razie nie mam jakichś ogromnych zastrzeżeń, ale nie jest aż tak fajny jak Pharmaceris.
Garnier Czysta Skóra, żel oczyszczająco-rewitalizujący- co mogę powiedzieć o tym produkcie? Że miał piękny zapach i dobrze się pienił. No i może fajnie "pobudzał" skórę rano, bo jak tylko umyłam nim buzię to zapach skutecznie mnie orzeźwiał ;) Męczyłam go od kwietnia i był skubaniec bardzo wydajny. Używałam go na zmianę z Be Beauty rano i tak go właśnie wykończyłam. Teraz używam tego, o czym już wspominałam przy poprzednim żelu :)


Misz masz, czyli nie popisałam się zbytnio :P Płyn do płukania ust z Kauflanda był mega wydajny i starczył mi na prawie miesiąc, nie przebił tego Biedronkowego, do którego teraz wróciłam. Jeśli chodzi o żel z Yves Rocher jest to najpiękniejszy zimowy zapach żelu jaki mogłam sobie wyobrazić :D Dostałam go na urodziny od przyjaciółki w całym zestawie i trochę poczekał na swoją kolej. Piękny zapach, nie wysuszał skóry i dopieszczał zmysły :) Lepszej reklamy chyba nie można mu wystawić! Teraz używam moich ulubionych żeli z Isany, ale kto wie, może kiedyś znowu mi wpadnie w ręce?


No i małe maseczki. Doprawdy nie jestem mistrzem w otwieraniu tego ustrojstwa :P Maseczki z Ziaji są moimi ulubionymi i w zależności od tego, czy moja skóra potrzebuje nawilżenia czy oczyszczenia stosuję je naprzemiennie. 
Próbka kremu z La Roche Posay- krem fajnie się sprawdził, dobrze nawilżał i w sumie szału na mnie nie zrobił. Starczył na jakieś 4 użycia.
Peeling z Bielendy- nigdy nie mogę znaleźć dużego peelingu w tubie, żeby kupić raz na miesiąc czy dwa i potem nie chodzić co 3 dni do drogerii po kolejny. Ten sprawdził się fajnie, ale daleko mu do mojego ideału peelingowego z Perfecty ;)
Maska i peeling do rąk z Eveline- moje ostatnie odkrycie! Dłonie były mięciutkie i efekt utrzymał się przez cały dzień, mimo intensywnego mycia rąk ;)

Jest chyba lepiej niż wcześniej, ale mam nadzieję że w marcu i kwietniu uda mi się zużyć cokolwiek z kolorówki!
Jak tam Wasze denka? Jak Wam poszło w tym miesiącu?
Pozdrawiam! :)

3 komentarze:

  1. mi strasznie opornie idzie zużywanie ostatnio czegokolwiek...kolorowka szczegolnie :O Marion, Marion! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. też średnio mi ten suchy szampon przypadł do włosów :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się Twój blog - świetne posty :) Cieszę się, gdy widzę inne blogi - bo ważne jest to, by robić co się kocha. Życzę Ci powodzenia i sukcesów w dalszym prowadzeniu bloga.



    Jeżeli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj go, staram się nadrobić stracony czas, bo długo nie było mnie w blogosferze. Oczywiście odwdzięczę się tym samym! Na razie nie chce mi się ładować okienko do obserwowania :|

    www.turqusowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)