piątek, 7 marca 2014

15. Ulubieńcy lutego 2014

Witam :) Dzisiaj postanowiłam napisać o ulubieńcach ostatniego miesiąca, których jak zwykle nie ma dużo, jednak przepadłam kompletnie w te produkty i muszę je Wam koniecznie polecić!

(zdjęcia można powiększyć klikając na nie!)

Zaczynam (co w moim przypadku jest bardzo dziwne :D) od pielęgnacji ciała. Produkt po lewej kupiłam w kwietniu celem olejowania, ale oczywiście nie sprawdziłam, czy to olejek czy balsam. Położyłam go na półce w łazience i tak przewegetował do początku lutego, kiedy kupiłam wreszcie olejek. Stopniowo oprócz włosów zaczęłam go stosować na dekolt, biust i brzuch, ale żeby wykorzystać jakoś balsam smaruję nim nogi i ręce, i muszę Wam powiedzieć że dzięki temu produktowi wyzbyłam się podrażnień po goleniu, a całe ciało jest mięciutkie i nawilżone. Czasem zdarzają się dni, kiedy zwyczajnie nie chce mi się smarować, wtedy dodaję parę kropel oliwki do kąpieli i również sprawdza się świetnie :) Olejku używam też do nawilżania buzi na noc zamiast kremu i spisuje się wspaniale, twarz nie jest przetłuszczona, a tylko dobrze nawilżona i mięciutka.


Włosowi ulubieńcy, którzy mają swoją osobną recenzję (TU). Generalnie pokazuję wam te produkty już trzeci raz, ale nigdy nie myślałam, że jakiś produkt z drugim mogą tworzyć tak zgrany duet. Jestem nimi zachwycona i moje włosy też :D Teraz przerzuciłam się na inną odżywkę, ale z pewnością kiedyś do niej wrócę, bo świetnie nawilża (jednak nie używałabym jej przy każdym myciu ze względu na Isopropyl Alcohol w składzie). 


Czas na ulubieńców z kolorówki. Zaczynamy od kredki do brwi z Inglota w kolorku 63. Od kiedy zrobiła się moda na podkreślanie brwi bardzo spodobał mi się efekt ciemnych, idealnie wyrysowanych brwi. Używałam do tego ciemnego brązu z paletki Sleeka Au Naturel, ale po jakimś czasie zaczynałam się denerwować, że połowę czasu w makijażu zajmuje mi podkreślanie brwi a i tak nie jestem z nich zadowolona. Na początku lutego wybrałam się do salonu Inglota i porównałam sobie dwie brązowe kredki, okazało się, że ciemniejsza średnio do mnie pasuje. Ta natomiast chwilami wydaje się rudawa i na początku mi to przeszkadzało, ale ostatnio zaczęłam zauważać, że idealnie współgra z odcieniem moich włosów i strasznie podoba mi się efekt, jaki nią uzyskuję- widać, że coś jest podkreślone, ale nie jest to nachalny i przerysowany efekt. Aplikacja zajmuje mi dwie minuty i jest banalnie prosta, a włoski utrzymują się cały dzień na miejscu. (Uffff ale się napisałam :P)

Tusz Eveline Volumix Fiberlast- szukałam jakiegoś tuszu z niższej półki cenowej, ale w Rossmannie niestety przestawili tusze i myślałam, że ma inną szczoteczkę. Zamiast złotego o prostej szczotce wzięłam ten ale w sumie nie żałuję- fajnie się aplikuje, rzęsy są piękne, czarne i długie przez cały dzień, nie osypuje się (no chyba że po jakimś większym wysiłku). Jestem zadowolona z zakupu i będę bardziej zwracać uwagę na tusze z Eveline :D

Korektor True Match z L'oreala sprawdza się świetnie już od kwietnia, ja mam kolor 01 Ivory. Przede wszystkim jest żółty a nie różowy jak 3/4 korektorów, więc fajnie kryje niebiesko-fioletowe cienie pod oczami. Nie ciemnieje i nie roluje się, może delikatnie wchodzi w zmarszczki pod oczami, ale ja jakoś specjalnie nie zwracam na to uwagi i mnie to nie przeszkadza. Ma fajną konsystencję- nie za leistą, ale też nie za tępą, da się fajnie rozprowadzić zarówno palcami jak i gąbeczką. Zdecydowanie kupię go ponownie jak tylko mi się skończy (i przypuszczam że będzie to podczas promocji -40% :D).

Błyszczyk Miss Sporty 350 Rodeo Drive- boję się mocnych kolorów na ustach i większość pomadek nie pasuje mi ze względu na moje naturalnie ciemne zęby, ale ta o dziwo aż tak bardzo źle nie wygląda. Czasem mam ochotę na mocniejszy kolor i wtedy nakładam dwie warstwy błyszczyku, a kiedy chcę uzyskać delikatniejszy efekt odciskam usta w chusteczkę. Nie jest może jakiś super trwały, ale mam do nich sentyment i uważam, że są świetnej jakości ;) Do jego kupna zachęciła mnie Karolina z bloga samatonazwij, jednak jestem pewna, że to nie ten sam kolor, którego ona używa :D

Baza pod cienie z Paese jest moją pierwszą bazą i nie mam porównania do innych, ale nie mogę na nią narzekać. Utrzymuje cienie w ryzach przez co najmniej 12 godzin, nie zbierają się w załamaniu, jedyne na co mogę narzekać to aplikacja, bo wolałabym, aby była to baza w "błyszczykowym" aplikatorze.

I to by było na tyle, jak widzicie nieźle się dzisiaj rozpisałam :) Używałyście któregoś z tych produktów? Przypadły Wam do gustu a może wręcz przeciwnie? ;) Pozdrawiam!

17 komentarzy:

  1. też chciałam kupić te olejki z babydream :)
    ja jeszcze nigdy nie kupiłam żadnej bazy ; ( ile dalas za swoja ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 13.50+ przesyłka na stronie ekobieca.pl, ale w osiedlowych drogeriach pewnie będzie taniej ;)

      Usuń
  2. olejki z Babydream jak najbardziej na tak ;) jestem ciekawa tej bazy z Paese :) ja narazie mam z Catrice - strasznie tępa... żałuję zakupu, no ale :) Buzi :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie wypróbować tą Paese :)

      Usuń
  3. Kosmetyki przeznaczone dla dzieci czy mam w ciąży są naprawdę udane :) sama mam olejek, który używam do paznokci, kiedyś także używałam go do włosów. A szamponu babydream używam do pędzli :P
    Nie mogę się doczekać kiedy rozpocznę używanie Ultra Doux :D Tyle pozytywów o tej odżywce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używam szamponu BabyDream do pędzli :) No próbuj próbuj odżywki, jest naprawdę udana :D

      Usuń
  4. Lubię produkty z Babydream, szczególnie niebieski szampon :)
    Bardzo ciekawi mnie ta baza pod cienie, niedlugo kończy się moja więc jak tyllko gdzieś ją znajdę to sobie kupię, mi w sumie nie przeszkadza w takim sloiczku i tak uzywam pędzelka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Twoim komentarzu zaczęłam nakładać moją pędzelkiem, jest lepiej, więc dziękuję :D

      Usuń
  5. Właśnie kończy mi się oliwka z Babydream, którą używam do olejowania włosów. Jest tania i dobra zarówno do pielęgnacji czupryny jak i do nawilżania skóry na ciele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę :P Chociaż dzisiaj zapomniałam naolejować włosów przed myciem i są takie jakieś cudowne :D więc nie wiem czy to zasługa odżywek, czy może olejek mi nie służy, ciężko mi ogarnąć czy coś mi pasuje czy nie ;D

      Usuń
  6. bardzo lubię odzywkę z garniera:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odżywkę z garniera uwielbiam!:) Tusz Eveline sprawdza się u mnie dość dobrze jednak nie wiem co jest w niej takiego ale podrażnia mi oczy, niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic z Twoich ulubieńców nigdy nie miałam, ale od dawna czaje się na jakiś produkt do włosów od Greeen Pharmacy bo jedwab spisuje się wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olejek BDFM mam w planie zakupić niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciesze sie ze dzieki instagramowi trafilam na Twojego bloga ;) przejrzalam wszystkie posty i na pewno od dzisiaj bede tu czesto zagladala ;) czekam na nowe posty, bardzo ciekawie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)