niedziela, 13 lipca 2014

30. Starcie tytanów: Tanglee Teezer vs biedronkowy odpowiednik

Cześć! Dziś zapraszam na nową serię postów, czyli porównania. Długo myślałam nad jakąś kreatywną nazwą dla tej serii, aż w końcu wymyśliłam to :D Na pierwszy ogień idzie sławna ostatnio szczotka, którą możemy kupić wraz ze skrzypem w Biedronce, a porównamy ją oczywiście z Tangle Teezerem.



Zaczniemy może od ogólnej prezentacji szczotek. Przede wszystkim pomarańczowa szczotka jest wykonana duuużo, dużo gorzej od oryginału. Plastik nie "styka" się ze sobą, widać bardzo dużo niedociągnięć, np. tu:


czy też tu:


Szczotka wykonana jest tanio, ale powiedzmy sobie szczerze, czego oczekiwać od szczotki za 15 zł? Ja oczekuję, żeby po prostu nie ciągnęła włosów, pomagała rozprowadzić maskę na mokrych kosmykach, no i żeby była w miarę wytrzymała (czytaj: nie rozwaliła się na pół obijając się o wszystko, co mam w torebce).


Szczotki różnią się też kształtem. Z tego co pamiętam, starsza, pierwsza wersja TT miała podobny kształt właśnie do biedronkowej szczotki. Moja jest podobno jakąś nowszą wersją i uważam, że oryginał dużo lepiej leży w dłoni i pewniej się trzyma. Czesząc się pomarańczową szczotką, mam wrażenie, że zaraz wypadnie mi z rąk (ale oczywiście nigdy mi nie wypadła). Poza tym znowu w oczy rzuca się jakość wykonania. Kolce w oryginalnej szczotce są z miękkiego, gumowego (?) plastiku, natomiast kolce w odpowiedniku są zdecydowanie twardsze, ale w obu przypadkach się odginają i wracają na swoje miejsce. W biedronkowej szczocie kolce potrzebują na to tylko trochę więcej czasu.


W obu szczotkach znajdziemy dłuższe i krótsze kolce.Te w Tangle Teezerze są zdecydowanie łagodniej zakończone i można nimi wykonać łagodny masaż głowy. Z pomarańczową szczotką bym tego nie próbowała :)

A jaka jest moja ogólna opinia? Uważam, że zdecydowanie warto ją kupić, jeśli nie chcecie wydawać bajońskich sum na Tanglee Teezery. Oczywiście, oryginały można znaleźć za niewielką cenę (bo już od 30 zł), ale dla niektórych to wciąż za dużo jak na zwykłą szczotkę. Biedronkowy odpowiednik czesze i nie wyrywa włosów, potrzebuje trochę więcej czasu na kołtuny. Maski, odżywki i olejki rozprowadza całkiem przyjemnie i bardzo szybko się go myje. Niestety tak samo jak w oryginale ciężko wydobyć z niego wszystkie włosy, które na nim zostały.
Za to pomarańczową szczotkę dużo łatwiej otworzyć i szybciej zepsuć- mojemu chłopakowi się prawie udało (bo obawiałam się, że już jej nie złożę), a z otwarciem oryginału męczyliśmy się z pół godziny. To dlatego, że odpowiednik jest słabiej wykonany :P

Jeśli nie załapałyście się na szczotki biedronkowe, zawsze możecie kupić jakąś przez ebay, która kosztuje około 5zł + przesyłka, ale wymaga założenia paypala, a ja tego jeszcze nie ogarnęłam. Wbrew pozorom wcale nie są takie popularne i nie znikają z Biedronek- w mojej osiedlowej przed weekendem było ich z 15 sztuk spokojnie, a w innej około 10. Także szukajcie! :D


Dajcie znać, czy podoba Wam się taka seria postów ;) Pozdrawiam!

38 komentarzy:

  1. Porządne porównanie! :) Osobiście już wolę wydać te około 40 zł na szczotek z dzika niż oryginał TT, a biedronka kupiłam z ciekawości, choć bardziej zależalo mi na tabletach. :) potwierdzam wszystko, co o niej napisałaś:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak napisałam w zakupach potrzebowałam czegoś do torebki, bo mój TT się odbarwił biedny. A szczotek z dzika trochę się obawiam :P

      Usuń
  2. Miałam ją kupić, ale stwierdziłam, że jednak nie ma sensu jej kupować, skoro mam oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginał spocznie po długich mękach w domowej szufladzie, a w drodze na uczelnię czy gdziekolwiek indziej będę się czesać "podróbką" :D

      Usuń
  3. Dobre porównanie! Ja biedronkowej nie potrzebuje aczkolwiek czaje się na Tanglee Teezer bo obecna szczotka jest w kiepskiej kondycji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginał warto mieć w swoim zbiorze- jakość czesania jest zupełnie inna od tradycyjnych szczotek :)

      Usuń
  4. Kupiłam wersję Biedronkową, żeby zobaczyć czy jest sens w przypadku moich kłaków kopić TT. Jest. Jak biedronkowy umrze to kupię oryginał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre podejście :D Ja nie miałam niestety okazji przetestować kopii przed zakupem oryginału, ale i tak nie żałuję wydanych 32 zł na Tangle Teezera :)

      Usuń
  5. Kusi mnie oryginał, ale chyba kupię na próbę jakąś kopię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie chcesz wydawać od razu trzech dyszek to kup sobie biedronkowy odpowiednik, nawet jak szczotka się nie sprawdzi to masz super tabletki w zestawie!

      Usuń
  6. O fajnie wiedzieć, że w biedrze sa szczotki. Choć ja swoją mam kompaktową małą, poręczną i zawsze przy sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie lubię "normalnych" szczotek :P

      Usuń
  7. Podróbka jest całkiem fajna ;) ja zanim wybrałam moją to przepatrzyłam chyba z 10 pudełek, gdzie szczotki były kiepsko wykonane, wręcz się rozwalały :) Tak czy siak, nawet jak się przetyra w torebce to nie będzie szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wzięłam pierwszą z rzędu, bo każda była wykonana słabo. No ale lepiej żeby się przetyrał odpowiednik niż oryginał! :D

      Usuń
  8. W sumie jakie jest zadanie takiej szczotki? Rozczesywanie włosów na mokro? Bo mi się bardzo plączą włosy i chętnie wypróbowałabym coś, co pomoże mi je okiełznać, nawet jeśli to gumowa szczotka za 30 zł :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na mokro i na sucho :D Ja jestem prostowłosa i czeszę je po myciu na sucho, ale jak nakładam maskę czy olej to je czeszę, żeby dokładnie je pokryć :) Moje włosy są mega splątane, a mam taką wierzchnią warstwę (stara grzywka), która za nic nie chce się ogarnąć, ale i ta szczotka i oryginalna dają sobie z nią super radę :)

      Usuń
  9. Chyba podobnie myślimy, bo też ostatnio wpadłam na pomysł porównań, mam już po 2 produkty z 2 kategorii zaplanowane, może niedługo się pojawią :) nie mam jeszcze nazwy wymyślonej i zapewne nic nie wymyślę, ale będę pisała w trochę innej formie niż Ty, żeby nie było, że zgapiłam ;)
    Przechodząc do szczotek to nie zdecydowałam się zakupić tej biedronkowej i na oryginał też się raczej nie zdecyduje. Moja siostra ma juz długo tangle teezer, ale niestety chyba jestem jedyną osobą u której ta szczotka się nie sprawdza. Strasznie mnie ciągnie za włosy, ciężko mi nią w ogóle je rozczesać i czuję jakby czesała je tylko z wierzchu. Możliwe, że to wina moich włosów, bo się puszą, są falowano-kręcone i o dziwo nawet gęste...

    Czekam na kolejne posty z tej serii ;):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak czeszesz tym włosy? Bo generalnie powinno się zaczynać czesanie od końcówek i powoli iść w górę, no i czesać "warstwami", ale ja tego nie robię. Może to dlatego, że czeszesz je normalnie, z góry na dół?
      Cieszę się, że podobają Ci się takie posty i teraz będzie ich więcej :D Nie no przestań, pisz w jakiej formie tylko chcesz! :)

      Usuń
    2. Wydaje mi sie ze normalnie czesalam ta szczotka wlosy, zawsze najpierw czesze przod pozniej tyl. Strasznie mnie TT ciagnal, platal i wyrywal wlosy :( nie wiem czemu tak

      Usuń
  10. Ja mam oryginał i jestem zadowolona,ale ostatnio własnie na ebay skusiłam się na wersję kompaktową, jedną sztukę przeznaczę na rozdanko ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super sprawa! Ja nie ogarnęłam ebaya niestety :(

      Usuń
  11. Zastanawiałam się nad kupnem, ale ostatecznie nie wzięłam (teraz myślę, że może dobrze)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z niej ogólnie zadowolona ;)

      Usuń
  12. to ja jednak zostaje przy oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam starszą wersję TT i ma dokładnie taki kształt, jak biedronkowa podróbka :) używam już jej wiele lat i nic jej nie jest. mam nadzieje, że jeszcze długo ze mną wytrzyma, bo takich ładnych już nie robią - fioletowa z brokatem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie śliczna wersja :D Z moim oryginałem też się nic nie dzieje, no ale lepiej zapobiegać :)

      Usuń
  14. mam oryginalny TT który kompletnie się u mnie nie sprawdza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziwne, bo sprawdza się raczej każdemu :(

      Usuń
  15. Tangle teezer można kupić już za 20-25 zł, więc nie dałabym 15 za podróbkę, która jest gorzej wykonana. No i... cóż... nie jest oryginałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za 20-25 zł chyba oryginału się nie dostanie, co najwyżej dobrze podrobiony :) Najniższa cena jaką widziałam to 29, ale to i tak na sporej promocji. Za 15 zł oprócz podróbki masz świetne tabletki ze skrzypem, więc inwestycja całkiem opłacalna- bo za tabletki 7,50 i za szczotkę 7,50 :)

      Usuń
  16. Ja wybieram w tym starciu oryginał. Lepsza jakość i lepsze efekty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość oryginału jest świetna :) Ale do torebki już go nie wezmę, za szybko się niszczy obijając o mnóstwo innych rzeczy :)

      Usuń
  17. Czasem mam wrażenie, że jestem jedyną włosomaniaczką w okolicy :)) ani biedronkowe szczotki, ani szampony Batiste nie znikają z mojej Biedronki, w sumie to dobrze- mogę liczyć na przeceny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie, a przynajmniej na moim osiedlu. Przedwczoraj byłam, to szczotek było z 15 spokojnie. :D

      Usuń
  18. Zastanawiałam się nad kupnem biedronkowej wersji, ale ostatecznie nie wzięłam :) Bardzo fajna seria i czekam na kolejne starcia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo się naczytałam o biedronkowym odpowiedniku TT :) Ale mam dwie oryginalne szczotki dlatego nie decydowałam się na jej zakup :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała kompaktową wersję to nie skusiłabym się na odpowiednik z Biedronki :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)