poniedziałek, 15 września 2014

43. Recenzja- Inglot AMC Cream Foundation



Moja historia z podkładami zaczęła się gdzieś w liceum. Oczywiście były to podkłady sporo za ciemne i za różowe (mimo, że najjaśniejsze z gamy kolorystycznej). W trzeciej klasie liceum trafiłam na Youtuba i zaczęłam oglądać mnóstwo dziewczyn, które wydawałoby się, są takie blade jak ja i namiętnie kupowałam polecane przez nie podkłady. Znowu pudło.
Aż pół roku po skończeniu liceum weszłam do Inglota, a miła pani doskonale dobrała mi podkład. Zapraszam na recenzję jedynego podkładu dostępnego stacjonarnie w Polsce, którego kolor odpowiada mojej twarzy ;)



Zacznijmy może od opakowania. 30 ml podkładu zamknięte jest w plastikowej buteleczce ze sporą, czarną nakrętką. Napisy na opakowaniu są czarne, szata graficzna typowa dla Inglota. Dla mnie produkt wygląda po prostu luksusowo ;) Dostajemy go w kartoniku, na którym mamy skład i najważniejsze informacje (ale ja kartonik zawsze wyrzucam :D).



Podkład ma bardzo przydatną pompkę, ogromny plus dla producenta! Co prawda jedna pompka to o wiele za dużo podkładu jak dla mnie, ale trzykrotne wciśnięcie pompki do połowy załatwia sprawę. Jego wydajność jest powalająca- starcza na ponad rok użytkowania. Oczywiście jego termin przydatności od otwarcia to 12 miesięcy, ale nie popadajmy w skrajność- jeśli nie zmienia konsystencji, zapachu czy koloru można go spokojnie zużywać.

Jeśli chodzi o krycie, powiedziałabym, że jest średnie i można je stopniować. Kiedy nabawiłam się uczulenia od płynu Facelle i całą twarz miałam usianą czerwonymi kropkami, a musiałam wyjść coś załatwić i względnie dobrze wyglądać nakładałam po prostu grubszą warstwę podkładu i wszystko było zakryte. Może nie idealnie, ale ja też nie lubię mieć maski i wolę, żeby coś było widać, niż żeby podkład przy dotknięciu twarzy odpadał płatami (a do jego zmycia nadawało się tylko dłuto :D). Ma lejącą konsystencję, można go nakładać zarówno pędzlem jak i gąbeczką, ale szczerze mówiąc u mnie najlepiej stapia się z cerą, kiedy nakładam go po prostu palcami.



Jeśli chodzi o kolor, to niektórych może przerazić. Jest to najjaśniejszy podkład z gamy i zarazem wpada w żółty. Ma w sobie delikatne drobinki (nie widać ich na twarzy, ale daje delikatny efekt "glow"), więc nie nada się dla miłośniczek płaskiego matu. Niemniej ja, jako posiadaczka tłustej cery używam go codziennie na przemian z kremem BB i po prostu go pudruję. Wytrzymuje bez poprawek parę godzin, ale o ile nie chodzę na uczelnię to raczej go nie poprawiam ;) Podkład podobno najlepiej sprawdza się przy suchej cerze, ale mnie to nie robi różnicy.



A tak prezentuje się kolor. Jestem naprawdę blada i nie spotkałam tak samo bladej osoby jak ja :P Podkład jest dla mnie dobry zarówno latem jak i zimą, latem nakładam po prostu cieniutką warstwę, bo jak jakimś cudem się opalę (jak np w tym roku) to może być naprawdę niezauważalnie jaśniejszy, ale trwa to dwa, trzy dni i znów mogę go używać. 

Podsumowując, jest to według mnie najlepszy podkład jaki miałam do tej pory. Przede wszystkim ze względu na kolor, po drugie ze względu na krycie i konsystencję, a po trzecie ze względu na naprawdę ułatwioną dostępność. Cena jest niewielkim minusem, bo podkład kosztuje chyba 48zł w salonach Inglota, ale rozkładając to na ponad rok mamy niecałe 4 złote miesięcznie ;D Polecam wszystkim, którzy lubią odrobinę luksusu za niewielką cenę, lubią dobrze dobrane podkłady (gama jest ogromna!) i przede wszystkim nie przeszkadza im delikatne rozświetlenie, które zawsze można przypudrować :D

Miałyście? Polecacie? A może znacie inny taki jasny podkład? Różowym tonom dziękujemy! ;)

Pozdrawiam,
Gumi

28 komentarzy:

  1. Ja też jestem blada, ale o dziwo w to lato się trochę opaliłam. Ciężko mi coś polecić, Revlon CS 150 Buff jest dość jasny i bez różowych tonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że nadal będzie za ciemny :(

      Usuń
  2. Ha, dzięki. Nie miałam nic z Inglota a właśnie strasznie mnie kuszą ich kosmetyki tym luksusem za rozsądną cenę. Jak jakimś cudem wykończe mojego Rimmela to może pomyślę nad wizytą w ich salonie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze cenię sobie paletki cieni, mają prześliczne pomadki, ach jak mi się marzą ^^

      Usuń
  3. Ja też jestem blada, ale całkiem nieźle sprawdza się u mnie w porze jesienno-zimowej Revlon Colorstay w kolorze Buff, bo 110 ivory jest za różowy :< teraz zaczęłam używać LO`real True Match w kolorze N1 Ivory i odcień wydaje się mega super jasny... ale po chwili się utlenia i pomarańczowy :( jednak pozostaje wierna temu z Bell, z Inglota nie miałam podkładu, ale skoro nadaje się do suchej skóry to może kiedyś wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to Colorstay jest milion razy za ciężki i zdecydowanie wolę coś leciutkiego :)

      Usuń
    2. Potwierdzam! Colorstay jest ciężki jak cholera :) Nałożony z rozwagą, gąbeczką jeszcze wygląda znośnie acz też nie jakoś rewelacyjnie, ale chcąc budować nim krycie wygląda się jakby miało się tonę szpachli na pyszczku.

      Usuń
    3. Loreal true match w odcieniu W1 jest super , ma żółte tony i nie ciemnieje ;)

      Usuń
    4. Niestety, jest o kilka tonów zbyt ciemny- przynajmniej wersja europejska.

      Usuń
  4. Dobrze, jak ktoś doradzi co do koloru podkładu czy ogólnie typu cery, itp. :) Ja mam troszkę ciemniejszą karnację do Twojej, ale ogólnie podkłady z Inglota kuszą mnie od jakiegoś czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Niektóre dziewczyny w ogóle nie nadają się do tamtej pracy, bo proszę o jedno a dostaję drugie, ale na szczęście trafiłam na taką, co zna się na rzeczy :)

      Usuń
  5. Tak to już jest z nami bladziochami, że ciężko znaleźć idealny podkład :P Też kiedyś o tym Twoim myślałam, ale udało mi się ten mój minerałek ukręcić. Może gdy kiedyś poprawi mi się cera, wezmę go na próbę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że i tak jesteś ode mnie sporo ciemniejsza :D

      Usuń
  6. Nie miałam, aktualnie używam podkładu z AA i jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy go nie miałam, nie używam drogeryjnych podkładów :)

      Usuń
  7. bardzo rzadko kupuję coś z inglota... może za rzadko? :D dzięki za recenzję, zostaję na dłużej!

    www.panikosmetyczna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem częstym gościem, ale czasem miło coś u nich kupić :)

      Usuń
  8. Jedyna rzecz, która uwiodła mnie, jeśli chodzi o tę markę to niezawodny eyeliner w żelu w odcieniu 77 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie dane mi jest tworzenie kresek bez wyglądania jak nieudana panda, więc nie używam takich produktów, ale kocham ich cienie do powiek!

      Usuń
  9. haha, rozbawilo mnie zakonczenie, poniewaz cala moja skora, od twarzy poczynajac jest w rozowym tonie :D dlatego zoltawy podklad pewnie by sie nie sprawdzil, ale zachecilas mnie do odwiedzenia stoiska inglota :) ze mnie tez raczej bladzioch, choc nie tak drastyczny ;) mimo to wyrozniam sie na tle znajomych i bardzo ciezko opalic mi sie ciemniej niz o ton ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swoja droga, uroczy naglowek :D

      Usuń
    2. Zawsze myślałam że jak ma się różową buzię to niweluje się to żółtymi podkładami, ja tak właśnie robię żeby nie wyglądać jak rasowa świnka Piggi :D dziękuję :)

      Usuń
  10. Nie miałam okazji używać. Generalnie z podkładami nie mam za dużo doświadczenie, testowałam kiedyś loreal true mach, ale niczego nie urywał, a teraz skusiłam się na mineralny, zobaczymy co to będzie ;- Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mineralne podobno lepsze :) ale dla mnie chyba byłby "za suchy" :(

      Usuń
  11. Kurczę, właśnie szukam dobrego podkładu i za nic nie mogę się zdecydować. Potrzebne mi porządne krycie i dobry mat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ani tego ani tego nie uzyskasz przy tym podkładzie ;)

      Usuń
  12. Nigdy nie mialam podkladu z Inglota, ale moze kiedys ;) na razie wystarczy mi rimmel wake me up i revlon colorstay ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba zupełnie nie w moich kolorach i tonie, wiesz, przy mojej karnacji muszę brać co dają :D

      Usuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)