piątek, 28 lutego 2014

13. Pierwszy raz przed Wami... Czyli moje włosy w lutym :)

Ciężko było mi zdecydować się na pokazanie Wam moich włosów. Najpierw nie miałam fotografa, potem myślałam że to trochę bez sensu, ale koniec końców uznałam, że to dobry sposób na prześledzenie zmian w moich włosach. Zrobiłam sobie prowizoryczny statyw i cyknęłam fotki :D


Tak prezentują się moje włosy na chwilę obecną. Wydaje mi się, że są tu trochę niewyraźne, a końcówki suche, lecz nie są zniszczone, tylko po prostu lekkie i nie wyglądają tak ładnie. Mój naturalny kolor włosów już się trochę przebił, a reszta włosów to zasługa wielu farb z rozjaśniaczem, potem jednej w kolorze odrostu i rozjaśnieniu przez letnie słońce.
Co zafundowałam im w tym miesiącu?

Maski:
- próbki maseczek z Biovaxu, których recenzję możecie znaleźć TU,
- maska Kallos Placenta, pierwsze wrażenie TU,

Szampon i odżywki:
- ulubiony duet, który pokazywałam Wam TU,
- szampon brzozowy Barwa Natury

Zabezpieczanie końcówek:
- serum Green Pharmacy,

Dodatkowo:
- spray regenerujący Marion
- olejek Babydream Fur Mama
- olej kokosowy Vatika



W tym miesiącu za dużo olejowania im nie zapewniłam, ale mam nadzieję zmienić to w marcu. Niestety również zaszkodziłam w tym miesiącu moim włosom- zdaję sobie sprawę, że spanie w rozpuszczonych włosach może je niszczyć, jednak najczęściej myję je wieczorem, są one zawsze nieco napuszone, a rano trochę się wygładzają i jest to "zasługą" spania właśnie w ten sposób. Poza tym gdybym je związała byłyby odgniecione i nie wyglądałoby to zbyt dobrze. 
Również zdarzyło się suszenie włosów gorącym powietrzem, ale była to sytuacja awaryjna.
Więcej grzechów nie pamiętam :D

A jak tam Wasze włosy? :)

środa, 26 lutego 2014

13. Tangle Teezer, czyli hit blogosfery :)

Cześć :) Dzisiaj będzie o Tangle Teezerze, czyli ulubionej szczotce większości włosomaniaczek. Dlaczego jest taka świetna i czy jest warta swojej ceny? 

Swoją szczotkę kupiłam we wrześniu na stronie www.ekobieca.pl. Skusiły mnie pozytywne recenzje, gadżeciarski wygląd no i ten kolor! Moim zdaniem to najładniejsza wersja kolorystyczna. Byłam też ciekawa, co niezwykłego jest w plastikowej szczotce ze śmiesznymi ząbkami.

(zdjęcie można powiększyć kilkając na nie!)

Szczotka ma obły kształt i idealnie trzyma się w dłoni. Zupełnie inaczej, niż tradycyjna szczotka z rączką- ale teraz nie wyobrażam sobie jak można się taką czesać :P Na początku miałam wrażenie, że niczym nie różni się w czesaniu od szczotki z Rossmanna za 2,99... Przy czesaniu ciągnęła włosy, może i szybciej rozplątywała kołtuny, a masaż skalpu tymi ząbkami groził mocnym podrażnieniem. Zupełnie nie pokrywało mi się to z cudownymi recenzjami, ale postanowiłam, że nadal będę jej używać, bo zrobi mi z pewnością mniej krzywdy niż taka zwykła.

(zdjęcie można powiększyć kilkając na nie!)

Szczotka ma plastikowe kolce, wyższe i niższe, które wygięte wracają na swoje miejsce. Oczywiście, kilka z nich uległo zniszczeniu i są lekko odgięte, ale wynika to z tego, że noszę ją naprawdę wszędzie. Codziennie ląduje w mojej torbie i odbywa męczącą podróż z piętnastoma innymi rzeczami na uczelnię, na zakupy, na spacer... Nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie włosy rozczesać :D
Na szczotce zostają włosy, mnie wypada ich naprawdę wiele (możecie coś na to poradzić? Niestety jestem anty wcierkowa bo nie potrafię być systematyczna w tym temacie. Brałam Calcium Panthotenicum i miałam trochę baby hair, ale nie powstrzymało wypadania. W badaniach jest wszystko ok, nie wiem co może być przyczyną...). Szybko da się je jednak wydobyć i szczotka jest czysta. Dużym plusem jest jej mycie- ja robię to raz w tygodniu.

(zdjęcie można powiększyć kilkając na nie!)

Na zbliżeniu możecie zobaczyć, jak wyglądają "zniszczone" kolce. Jak widzicie niektóre końcówki są ciemne i wynika to właśnie z noszenia w torbie. Mimo to uważam, że szczotka po takim czasie intensywnego użytkowania trzyma się naprawdę nieźle, i potrzeba by było jakiejś bomby atomowej, żeby ją zniszczyć. Nie raz mi upadła, została zgnieciona przez inne rzeczy w mojej torbie, a i tak jedynymi śladami użytkowania są te odgięte kolce...

(zdjęcie można powiększyć kilkając na nie!)

No i to. To jest ślad po próbie otwarcia szczotki. Wierzcie mi, nigdy w życiu nie pomyślałabym, że można to otworzyć. No i moim zdaniem nie można. Próbowałam paznokciem, szpicem od grzebienia, nożem i kluczami, a i tak nic nie pomogło na jej otwarcie. Może jestem za mało silna :P Został mi po moim eksperymencie mały ślad w postaci właśnie tego zniszczenia, ale specjalnie wizualnie mi to nie przeszkadza. 

Za to po pół roku używania moja opinia o działaniu szczotki się zmieniła. Może nie diametralnie, bo kołtuny to potrafię sama rozplątać bez takiej szczotki (zajmie mi to 5 minut więcej, ale to zrobię). Jednak naprawdę fajnie się spisuje jeśli chodzi o czesanie i już mnie tak nie ciągnie (a może się przyzwyczaiłam). Masażu skalpu jednak nie odważyłabym się zrobić tym cudem :D Świetnie sprawdza się także przy rozprowadzaniu olei i szybko się ją myje. 
Podsumowując- szczotka jest warta tych 35 złotych i polecam ją każdemu- i początkującej włosomaniaczce i dziewczynie, która po prostu chce mieć większy komfort czesania. Ja jestem zadowolona i przypuszczam, że posłuży mi przez kolejne pół roku i dłużej. W planach mam też zakup kompaktowej wersji TT, żebym nie musiała w panice przeszukiwać całego pokoju w poszukiwaniu szczoty, ale cena 47 zł odstrasza i to skutecznie :D

Macie? Sprawdziła się? Jakie są Wasze opinie? A może uważacie, że jest kompletnie przereklamowana?
Pozdrawiam :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

12. Recenzja zbiorcza: maseczki L'biotica Biovax

Witajcie po dłuższej przerwie ;) Dzisiaj zmotywowałam się i postanowiłam napisać kilka słów o popularnych maseczkach z Biovaxu. Przy ostatniej promocji w Biedronce pojedynczą saszetkę można było dostać za 1.99, więc postanowiłam skorzystać i przetestować te popularne produkty. Czy się u mnie sprawdziły? Zapraszam dalej :)




Na zdjęcie załapały się tylko trzy maseczki, ale faktycznie zużyłam jeszcze wersję jedwab+keratyna. Niestety muszę przyznać, że zadowolona byłam tylko z dwóch z nich, a mianowicie miodowo-cynamonowej i z naturalnymi olejami. Pierwsza z nich bardzo zmiękczyła moje włosy i nadała im ładnego blasku, użyłam jej od ucha w dół jak zwykłe maseczki oraz na najbardziej splątaną, wierzchnią warstwę włosów. Świetnie się rozczesywały i byłam z niej zadowolona już po tym jednym użyciu. 
Olejowa maseczka przy pierwszym użyciu zupełnie mi nie przypasowała, ale przypuszczam, że mogę winić za to czas trzymania- tylko 25 minut, gdzie średnio maski trzymam około 40 do godziny. Za drugim razem użyłam jej wczoraj i moje włosy są fajne i miękkie, odpowiednio dociążone i ładnie się błyszczą :)
 Maseczki do włosów wypadających użyłam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli również na skalp, ale sprawiła, że moje włosy na długości były tępe, a drugiego dnia miałam przetłuszczone włosy u nasady (zwykle mogę je myć co 2 dni). 
Za to ostatnia z próbek, czyli keratyna i jedwab kompletnie mi nie podeszła. Starczyła mi na jedno użycie i wydaje mi się, że nic dobrego na moich włosach nie zdziałała- trzymałam około 50 minut i już po spłukaniu czułam, że są tępe, ciężko było je rozczesać, a następnego dnia zbiły się w brzydkie strąki, co nieczęsto mi się zdarza... Niefajnie!

Podsumowując- maseczki może i mają fajne składy, ale skusiłabym się tylko na pełną wersję cynamonowo- miodowej. Szkoda tylko, że ma dość wysoką cenę jak na maskę do włosów- 20 zł to może i nie dużo, ale znajdę wiele lepszych masek w podobnych lub niższych cenach. 
A czy Wy miałyście którąś z Biovaxowych maseczek? A może jak i ja skorzystałyście z Biedronkowej promocji? :)

PS Nacykałam trochę zdjęć, więc może i blog trochę ruszy :D

piątek, 7 lutego 2014

11. Mój ulubiony zimowy duet- szampon Green Pharmacy i odżywka Garnier

Ponieważ sesja już za mną i udało mi się zdać wszystko w pierwszych terminach, postanowiłam napisać dla Was post :P Dzisiaj o duecie, który sprawił, że moje włosy są nawilżone i świetnie się rozczesują. O odżywce pisałam w moim pierwszym poście i napisałam również, że kompletnie się nie sprawdziła. Teraz całkowicie zmieniłam o niej zdanie. Zapraszam :)


Kiedy kupiłam ten szampon w wakacje, niemiłosiernie plątał mi włosy i kompletnie mi nie przypasował. Uznałam, że to wina braku SLSów, a włosy lepiej myje mi się Alterrą. Ostatnio postanowiłam dać mu szansę i to był strzał w dziesiątkę! Świetnie oczyszcza moje włosy i super się pieni :D Wciąż plącze wierzchnią warstwę moich włosów, ale wtedy wkracza odżywka i z rozczesaniem nie ma najmniejszego problemu. Do tego kosztuje jakieś 5 zł w Rossmannie. Ja używam wersji rumiankowej, rumianek rozjaśnia włosy, ale nie wiem, czy rumianku w szamponie jest aż tyle, żeby rozjaśnić włosy :D


Jeśli chodzi o odżywkę Ultra Doux, jest już osławiona w blogosferze. Jednak niedawno zmienił się skład i został dodany Isopropyl Alcohol, który może włosy przesuszać. Wysoko w składzie są dwa olejki, i jeśli odżywki będziemy używać rozsądnie, jestem pewna, że przesuszenie nie nastąpi ;) Ja najczęściej używam jej solo na całe włosy, zostawiam na 10-15 minut i spłukuję, a za pierwszym razem użyłam jej jako maski na 40 minut i w obu przypadkach sprawdziła się super. Nie używam jej po każdym myciu solo, staram się mieszać z innymi maskami czy balsamem z DeBy.


Składy dla zainteresowanych:

Szampon:

Odżywka:




A teraz testuję jeszcze maseczki z Biovaxu. W Biedronce są teraz dostępne takie małe saszetki, które starczają co prawda u mnie na jedno mycie, bo przy drugim muszę już je mieszać z innymi produktami. Przetestowałam już niebieską wersję Keratyna+Jedwab, ale dała u mnie średnie efekty.