środa, 30 kwietnia 2014

20. Moje włosy w kwietniu

Dzisiaj znowu będzie trochę o moich włosach. Ostatnio strasznie mnie denerwują i nie mogę nad nimi zapanować. Non stop się puszą, są przesuszone, nie mogę im dobrać żadnej odżywki i wypadają na potęgę. Co jest najgorsze, nie mam pojęcia co może być tego przyczyną więc nie wiem jak z tym walczyć.

Mój arsenał w tym miesiącu był bardzo ubogi. Nie miałam specjalnie możliwości zrobienia internetowych zakupów, co za tym idzie w wyborze odżywek musiałam się zdać na dostępne w Łodzi drogerie. Do Natury przestałam zaglądać już dawno- o maskach Natur Vital mogę sobie pomarzyć, bo nie są dostępne mniej więcej od okresu świątecznego, a nic innego mnie tam nie interesuje. Ponieważ ostatnio otworzyli mi pod nosem Rossmanna, mam więcej pretekstów żeby tam chodzić (chociaż drugi jest jakieś 7 minut drogi, to do tego mam 4 i zdecydowanie wygrywa :D). No i skusiłam się na odżywkę z Garniera z żurawiną. Zainteresował mnie brak alkoholu izopropylowego w składzie i obecność olejku arganowego. Myślałam że będzie całkiem niezła, ale szału z nią nie było. W Hebe była promocja na wszystkie maski, ale nie wiedziałam na jaką się zdecydować i kupiłam tylko odżywkę w sprayu z Gliss-Kura 7 olejków i to był jedyny udany zakup. Za każdym razem kiedy czuję, że moje włosy są suche i trzeba coś z nimi zrobić spryskuję je tym cudeńkiem i jest trochę lepiej. Miałam okazję używać normalnej odżywki z tej samej serii i zrobiła mi taki przyklap i przesusz włosów że głowa mała.
Staram się ciągle zaradzić wypadaniu włosów, więc namiętnie stosuję maskę drożdżową Babuszki Agafii na skalp, a włosy myję szamponem-balsamem Biała Bania Agafii. Na początku któryś z tych produktów rewelacyjnie przedłużał włosom świeżość, ale chyba się przyzwyczaiły i już nie jest tak fajnie. Muszę im jednak przyznać, że spowodowały u mnie mały wysyp baby hair i bardzo się z tego cieszę, bo może nie zostanę całkiem łysa :)


No i oto jak wyglądają w tym miesiącu moje włosy. Nie mam pojęcia czy urosły, i oprócz tego że mam suche końcówki, wciąż (od października) nie ma ani jednej rozdwojonej i uważam to za zasługę silikonowego serum z Green Pharmacy, którym zabezpieczam końce po umyciu i wysuszeniu. Ostatnio naszła mnie myśl o skróceniu włosów do ramion, ale chyba jednak się temu oprę :D


Od maja chciałam zacząć regenerację włosów, ale nie mogę znaleźć żadnej nawilżającej maski w drogeriach, co za tym idzie nie wiem jak im pomóc. Na tą chwilę kupiłam dwie maski z Kallosa- małą Argan i dużą Al Latte, czyli kiedyś moją ulubioną. Moja mama ją uwielbia i świetnie działa na jej włosy, więc i ja czasem ją podkradnę. Czaję się też na jakiś dobry olej, ale nie wiem co wybrać. Nacięłam się na Vatice kokosowej i na Babydream fur Mama. Myślałam o oleju lnianym lub musztardowym. Może macie coś godnego polecenia, co mogłoby pomóc moim włosom? Tym razem skuszę się nawet na internetowe zakupy!

Mam też pytanie do dziewczyn z Łodzi (o ile jakieś tu zaglądają :D)- czy wiecie, gdzie mogę sprawdzić porowatość włosów? Robiłam test internetowy i takie typowe testy domowe, ale nadal niespecjalnie potrafię ją określić.

I to by było na tyle o moich włosach w tym miesiącu. Mam nadzieję że Wasze trzymają się nieźle :D
Pozdrawiam!

wtorek, 22 kwietnia 2014

19. Moja codzienna pielęgnacja twarzy.

Cześć! Ostatnio rzadko tu zaglądałam, ale mam nadzieję że teraz będę pisać trochę częściej :) Dzisiaj przychodzę do Was z moją codzienną pielęgnacją buźki. Zapraszam ;)

Warto na początku wspomnieć, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej. Strefa T ma skłonności do zaskórników i wyprysków, zaś policzki mają skłonność do świecenia. Moja buzia często jest czerwona, dlatego skupiam się na uspokojeniu jej wieczorem, a rano na zmatowieniu.

Poranek zawsze zaczynam od umycia twarzy. Używam do tego biedronkowego żelu Be Beauty w wersji różowej, czyli delikatnego żelu-kremu łagodzącego. Rano spisuje się nieźle, ale nie do końca mogę powiedzieć że jest delikatny- czasem mam po nim uczucie "ściągnięcia" i muszę szybko nałożyć jakiś krem. 

 (wszystkie zdjęcia można powiększyć klikając na nie)

Później przychodzi czas na tonik. Przez długi czas moim ulubieńcem był tonik z Pharmaceris, ale zastąpiłam go tańszym i łatwiej dostępnym tonikiem z Ziai i sprawdza się nieźle.


Teraz czas na krem, a moim ulubieńcem (polecanym przez Karolinę (klik!)) jest krem matująco-nawilżający firmy Tołpa. Bardzo, bardzo go lubię- przede wszystkim za to, że wchłania się szybko i mogę od razu nałożyć makijaż. Jeśli chodzi o krem pod oczy, to cenię sobie markę Floslek- żele nie podrażniają okolic pod oczami, delikatnie nawilżają i szybko się wchłaniają.


Po nałożeniu kremu zaczynam nakładać makijaż, ale to temat na oddzielny post ;)

Wieczorem ważne jest dla mnie dobre oczyszczenie skóry i mocne nawilżenie. Zaczynam od duetu, który świetnie sobie radzi z oczyszczeniem twarzy z makijażu. Żel z Biedronki jest już powszechnie znany, a w duecie z płynem micelarnym są nie do zdarcia :) Żel radzi sobie z makijażem twarzy, ale czasem ma problem z makijażem oczu i wtedy używam płynu micelarnego.


Po użyciu toniku (tego samego co wcześniej) nakładam krem. Bardzo przypadł mi do gustu krem, który zamówiłam sobie na cytrynowa.pl, bardzo dobrze nawilża moją skórę, szybko się wchłania a rano twarz jest jak nowa :) Krem pod oczy kupiłam przypadkowo, a okazał się strzałem w dziesiątkę. Naprawdę nawilża skórę pod oczami, a cienie pod oczami znikają. Jestem z obu tych produktów bardzo zadowolona.


Czasem zdarza się, że mam suche skórki w okolicy ust i nosa. Wtedy z pomocą przychodzi mi maść z witaminą A i nie ma po nich śladu ;)


Nie mogę zapomnieć o czymś, co ratuje moje usta! Kupiłam ją z zamiarem stosowania na brwi i rzęsy, ale oprócz tego używam jej na noc do ust i jest fenomenalna :) jedyne, co przeszkadza mi w tej pomadce to posmak, jaki pozostawia, ale jakoś się do tego przyzwyczajam ;)


I to by było na tyle w temacie mojej codziennej pielęgnacji. Miałyście coś z tych produktów? Sprawdziło się Wam?
Pozdrawiam!

piątek, 4 kwietnia 2014

18. Moje włosy w marcu

Cześć :) Dzisiaj postanowiłam naskrobać coś o moich włosach :) Zapraszam!

(zdjęcie można powiększyć klikając na nie)

W tym miesiącu byłam bardzo zadowolona z moich włosów za sprawą maski granatowo-aloesowej z Alterry. Ma niesamowicie piękny zapach, wygładza moje włosy i sprawia, że się nie puszą. Byłam trochę niepewna widząc alkohol już na drugim miejscu w składzie, ale spróbowałam i jestem oczarowana! Niestety, już mi się skończyła i muszę zapolować na coś innego, ale z pewnością do niej wrócę. Zafundowałam im też dwukrotnie maskę Kallos Placenta, a kiedy nie nakładałam maski z Alterry mieszałam dwie odżywki- Isana witaminowa i DeBa z olejkami. Niestety nie pasują mi tak jak kiedyś.

Jeśli chodzi o szampon, królował szampon pokrzywowy z Barwy- niestety, szampon Green Pharmacy do włosów tłustych u nasady a suchych na końcach nie dorasta do pięt temu z rumiankiem. Miałam wrażenie, że włosy szybciej się przetłuszczały i dlatego zdecydowałam się na szampon Barwy. Dobrze oczyszczał moje włosy i mimo, że dodatkowo plątał wierzchnią warstwę moich włosów bardzo go polubiłam.

Marzec był dla mnie miesiącem olejowania- wzięłam udział w akcji prowadzonej przez Anwen i prawie przed każdym myciem olejowałam włosy olejkiem Babydream dla mam. Niestety ten olejek strasznie puszył mi włosy i nie nakładałam olejku za każdym razem. Muszę pomyśleć nad kupnem nowego oleju na całe włosy- chyba nie znalazłam jeszcze idealnego na moje włosy...

Końcówki standardowo zabezpieczałam serum z Green Pharmacy (częściej niż tylko po myciu, bo czesałam włosy w koka na "pączka druciaka":D, a on bardzo ciągnie końcówki i wymagało to dużej ilości serum czy olejku).

Pod koniec miesiąca doszła do mnie paczuszka, o której mogłyście przeczytać w poprzednim poście i zaczęłam kurację maską drożdżową (na skalp) i szamponem Babuszki Agafii. Muszę Wam powiedzieć na tą chwilę, że nie wiem który produkt, ale przedłuża świeżość moich włosów! Przy ostatnim myciu wytrzymały 3 dni bez mycia i były w dobrym stanie.

Specjalnych zbrodni nie popełniłam- suszyłam tylko chłodnym nawiewem i standardowo pierwszego dnia po myciu spałam w rozpuszczonych włosach. Więcej grzechów nie pamiętam :P


Próbowałam (nieudolnie) nałożyć na siebie zdjęcia z tego i poprzedniego miesiąca, żeby zobaczyć, czy mi urosły, ale wydaje mi się, że na zdjęciu z tego miesiąca są bardziej roztrzepane. Urosły może odrobinę, ale jakoś specjalnie nie zwróciłam na to uwagi.

I to by było na tyle o moich włosach na dzisiaj. Pozdrawiam!