piątek, 30 maja 2014

25. Ulubieńcy kosmetyczni i niekosmetyczni maja

Cześć! Zaczęła się sesja i pierwsze zaliczenia, dlatego jest mnie trochę mniej. Mam nadzieję, że szybko mi pójdzie i obędzie się bez poprawek ;) Dzisiaj przychodzę do Was z ulubieńcami maja, ale będą to zarówno kosmetyki jak i rzeczy niekosmetyczne. Ciekawe? To zapraszam :)

Przypominam że wszystkie fotki możecie powiększyć po kliknięciu ;)

ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI



Kolorówkowych ulubieńców nie ma wielu. O różu z Essence wspominałam Wam w zakupach i codziennym makijażu, ale w tym miesiącu przepięknie ożywiał całą twarz, używałam go przy najbardziej ubogim makijażu i świetnie się sprawdzał.
O tuszu z Lovely wspominałam przy codziennym makijażu i wtedy powiedziałam Wam, że szału to on nie robi. Na szczęście trochę podsechł i jest fenomenalny! Bardzo lubię go używać :)
Korektor z L'oreala dobija dna, a przy tegorocznych upałach zastąpił mi podkład i wyrównał koloryt skóry. Nakładałam go ociupinkę i rozcierałam pędzlem Hakuro H50. Taki duet po przypudrowaniu trzymał się długo długo.



Pielęgnacyjnych ulubieńców mam dwóch. Pierwszy to szczoteczka do mycia twarzy z Biedronki, której nie używam za każdym razem, ale co 2-3 dni. Świetnie oczyszcza twarz (ta szczoteczkowa nakładka), przy pierwszym użyciu pojawiło się pieczenie i mocny burak na twarzy, ale użyłam dużej warstwy kremu i nakładki masującej i buraczek zniknął tak szybko, jak się pojawił.



Może wygląda to dziwnie, ale to próbka mydła Aleppo, którą dostałam przy zamówieniu z cytrynowa.pl. Ostatnio zachciało mi się użyć i przepadłam- nigdy nie miałam tak oczyszczonej buzi, a zarazem niewysuszonej.Bardzo fajna sprawa i najprawdopodobniej skuszę się na to cudeńko :)



Mój ostatni kosmetyczny ulubieniec to perfumy/zapach. Jest to zapach 351 z kolekcji Luxury z FM Group. Dostałam go w prezencie w tamtym roku i bardzo przypadł mi do gustu, tak bardzo, że oszczędzam go na bardziej wyjątkowe okazje. Niestety już się kończy, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby kupić go ponownie :)



ULUBIEŃCY NIEKOSMETYCZNI


Świeczuszka z Ikei musiała się tu znaleźć. Jestem ogromną fanką pachnących świec, ale szczerze mówiąc woski z Yankee Candle kompletnie mi nie przypadły do gustu. Dlatego decyduję się na dużo tańszą alternetywę, bo taka świeczka kosztuje 4 zł, pachnie zabójczo i długo się pali. Przy następnej wizycie skuszę się na co najmniej 3 inne wersje zapachowe!


Mój drugi ulubieniec to okulary z Pepco. Mam wadę wzroku, więc zakładając je widzę trochę średnio, ale nic mnie nie razi, nie szczypie w oczy. W planach mam wstawienie szkieł z moją wadą, ale nigdy mi nie po drodze. Za to niesamowicie podoba mi się ich kształt i to, jak w nich wyglądam, oraz ich cena- całe 9,90 :)


Kolejny mój ulubieniec to coś, co miałam już od września. Okazało się, że torba jest dla mnie za ciężka i niezbyt ładnie wygląda taka napakowana. Ale przypomniałam sobie o niej ostatnio i pokochałyśmy się na nowo. Może to zasługa tego, że noszę dużo mniej rzeczy, nie wiem, ale jest wspaniała i pasuje do wszystkiego! Moja przyjaciółka ma tą samą torbę w kolorze szarym, ale wczoraj nawet nie zauważyła, że to ta sama i bardzo jej się podobała :D (:**)


Ostatni już materialny ulubieniec to mata do ćwiczeń. Jest składana, a nie zwijana, co znacznie ułatwia jej przechowywanie i składanie, nie zwija się podczas ćwiczeń i wygodnie się na niej robi np. brzuszki, ale ćwiczę w adidasach i niestety średnio znosi kontakt z butami, dlatego stopy mam zawsze poza nią :D Kosztowała 40 zł w Decathlonie.

Seriale:

 (źródło: google grafika)

 Glee
Zdecydowanie był to ulubiony serial w maju, kwietniu i w ogóle jest moim ulubionym serialem wszech czasów. Szczególnie ostatnie odcinki przez przeniesieniem serialu całkowicie do Nowego Jorku <3 Jeśli ktoś nie oglądał Glee, a lubi seriale "muzyczne" to serdecznie polecam :)

 (źródło: google grafika)

The Vampire Diaries
O ile większą część sezonu śledziłam, ale byłam już znudzona, to ostatnie dwa odcinki wywoływały we mnie na przemian zachwyt albo płacz. Szczególnie na odcinku finałowym ryczałam jak bóbr, co ja poradzę że tak się przywiązuję :D

 (źródło: google grafika)

Prawo Agaty
To jeden z dwóch polskich seriali, który tak bardzo mnie wciągnął, że zaczęłam oglądać odcinki z wyprzedzeniem. Bardzo wciągnęłam się w wątki i nie mogłam doczekać się finału sezonu.

 (źródło: google grafika)

Pierwsza Miłość
 Nigdy nie myślałam, że się w coś takiego wciągnę, ale zaczęłam oglądać u mojego chłopaka, a potem przeniosłam to do siebie. Niektóre wątki i bohaterowie są beznadziejni, ale są też komiczne postacie, dla których warto oglądać ten serial, np. Beatka :D



Już ostatni ulubieniec żeby nie przedłużać i jest to piosenka, w tym miesiącu wygrywa zdecydowanie Sia- Chandelier. Odtwarzam ją sobie na zapętleniu i jeszcze mi się nie znudziła, a jak usłyszę ją w radiu podczas prowadzenia auta to już w ogóle muszę ją podgłośnić na maksa żeby zagłuszyć mój wokal :P 

I to już koniec tasiemcowego wpisu. Podzielcie się swoimi serialowymi i piosenkowymi ulubieńcami!

PS dziękuję za 20 obserwatorów i ponad 2000 wyświetleń! ♥ ♥ ♥

środa, 21 maja 2014

24. Wygrana

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z radosnym postem- mianowicie z wygraną w konkursie. Jest to moja pierwsza wygrana w życiu chyba, więc bardzo się cieszę! Główną nagrodą była szminka, ale dostałam kilka dodatkowych rzeczy i otwierając paczkę buzia mi się cieszyła ;)


W paczuszce znalazłam takie piękne pudełeczko, które z pewnością do czegoś wykorzystam :) 


A oto zawartość pudełka:

- mała czekoladka Ritter Sport- cieszę się, że jest taka maleńka, bo staram się ją ograniczać :D
- próbka balsamu do ciała z Playboya- z pewnością się przyda :)
- póbka kremu z Sorayi 40+ - powędruje do mojej mamy, która również skorzysta,
- różyczki do kąpieli


 - lakier do paznokci Essence 114 Fame Fatal- Idealna czerwień <3 jest przepiękny!


 - kolczyki z H&M- no tego się nie spodziewałam. Na codzień noszę kolczyki, które sprezentował mi mój chłopak, ale te są bardzo fajne ;)


- odsypka pigmentu MAC 324- nigdy w życiu nie miałam niczego z MAC, więc wow :D


- no i punkt główny, czyli szmineczka Baolishi w numerku 8.


Tak prezentuje się na mojej dłoni. Kolorek marzenie, mięciutka i pachnie słodko, nie mam pojęcia czym, ale to przyjemny zapach.Na ustach wygląda idealnie, pięknie się rozprowadza... No ale jest jeden minus. Jaki? Nigdy o tych szminkach nie słyszałam, no i szperając w internecie doczytałam się, że firma dodaje do szminek ołowiu i kadmu! (klik)
Na stronie podana jest inna szmineczka, ale trochę się przestraszyłam i nie wiem, czy będę jej używać :(

Mimo wszystko bardzo dziękuję Annie za błyskawiczna przesyłkę i zapraszam na jej bloga (klik).

Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia ;) Buziaki!

poniedziałek, 12 maja 2014

23. Liebster blog award

Dzisiaj coś lekkiego i coś, do czego specjalnie nie muszę się przygotowywać. Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez piękną Izabelkę z bloga Izabelove za co bardzo dziękuję :*

"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Tak więc zaczynamy!

1. Ile czasu dziennie spędzasz przed lustrem?
Jeśli chodzi o makijaż, to około 20 minut, a poza tym często się w nim przeglądam :D
2. Co uwielbiasz, a czego nie cierpisz w swoim wyglądzie?
 Musiałam się dłuższą chwilę zastanowić. Uwielbiam zdecydowanie swoje oczy i ich zielony kolor, a nie cierpię zębów- mam ciemną, żółtawą kość i zęby niezbyt fajnie wyglądają przy jakichkolwiek kolorowych pomadkach.
3. Masz jakieś zwierzątko - jeśli tak, to jakie?
Chociaż bardzo bym chciała mieć pieska, przy moim trybie życia nie byłby to dobry pomysł. Na 18 urodziny niespodziewanie dostałam chomika i było to najfajniejsze i najbardziej wdzięczne zwierzątko jakie miałam. Marzy mi się króliczek, ale koszta utrzymania mnie przerastają.

4. Jaki jest Twój sposób na zabicie nudy?
Sprzątam albo oglądam filmiki na youtube. Sprzątanie pozwala mi się wyżyć, a dzięki filmikom się trochę dokształcam ;)
5. Jaki jest Twój stosunek do przyjaźni damsko-męskiej?
Według mnie nie istnieje. Koleżeństwo owszem, ale wydaje mi się, że taka bliska przyjaźń to tylko wstęp do miłości :)
6. Zmagasz lub zmagałaś się z jakimś nałogiem?
Na szczęście oprócz włosomaniactwa nic mnie nie dopadło :)
7. Bez użycia jakiego kosmetyku nie ruszasz się z domowego zacisza?
Z pewnością bez kremu na twarz i pod oczy.
8. Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
Nie mam pojęcia! Może jakieś jedzonko i mojego Mężczyznę do przytulania :)
9. Jaka jest Twoja największa i najtrudniejsza w zdobyciu zachciewajka?
Mam ideał torebkowy, który chyba na zawsze pozostanie moim marzeniem- jest to model Pippa firmy Modalu. Od kiedy rozsławiła go RockGlamPrincess wzdycham do niej po cichu, ale 1000 zł wydane na torebkę wydaje mi się naprawdę zbędnym wydatkiem. Ale miło na nią popatrzeć :)

10. Co Cię tknęło, żeby zacząć pisać bloga?
Kiedy zaczęłam oglądać kosmetyczne filmiki na youtube strasznie spodobała mi się taka forma przekazu, ale nie wiedziałam, o czym miałabym pisać, skoro nie mam jakiejś ogromnej wiedzy na ten temat. Ale kiedy wsiąknęłam we włosomaniactwo, pomyślałam sobie, że fajnie by było zapisywać, jakie produkty były fajne, a co było kiepskie; chciałam też śledzić stan i wzrost moich włosów. No i tak powstał mój blog :D
11. Czy myślisz, że z czasem zaczniesz zbaczać z tematyki bloga i będziesz zasypywać czytelników wszystkim innym?
Mój blog nie jest czysto kosmetyczny ani czysto włosowy, i myślę, że wraz z rozwojem moich zainteresowań może się zdarzyć notka na inny temat. Sama lubię różnorodne tematycznie blogi. Poza tym, nasz blog to trochę "nasze dziecko", a dzieci są takie, jak ich rodzice :D


Teraz moje 11 pytań:
1. Wolisz wstawać wcześnie rano czy pospać dłużej?
2. Czy masz swoją ulubioną piosenkę? Jaką?
3. Ile czasu spędzasz pod prysznicem/w wannie?
4. Jaka jest Twoja wada, z którą walczysz najbardziej zaciekle?
5. Co najbardziej cenisz w ludziach?
6. Jaki jest najcenniejszy kosmetyk, który masz w swoich zbiorach? Dlaczego jest tak cenny?
7. Twoja ulubiona fryzura?
8. Czy zmieniłabyś coś, gdybyś mogła cofnąć się w czasie?
9. Ulubiony program telewizyjny/serial?
10. Machina czasu przenosi Cię 30 lat w przyszłość. Jakie będzie pierwsze pytanie, które zadasz "sobie z przyszłości"?
11. Dlaczego zdecydowałaś się założyć bloga? 

Do tagu nominuję:
http://malamil.blogspot.com
i nie wiem, jak mogłam przeoczyć, ale nie wpisałam jednego bloga! Byłam pewna, że nominowałam prześliczną Mariolę z bloga http://pinaakolaadaa.blogspot.com :)

Wytypowałam tylko 5 z Was, ponieważ nie znam więcej początkujących blogerek, a moim zdaniem Wasze blogi zasługują na pewne wyróżnienie :) 
Pozdrawiam!  

sobota, 10 maja 2014

22. Czego używam do codziennego makijażu?

Cześć! Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam produkty, których używam do codziennego make-upu. Zapraszam serdecznie :)

Przypominam, że wszystkie fotki możecie powiększyć klikając na nie!


Mój makijaż zaczynam zwykle od podkreślenia brwi. Moje naturalne brwi są tak jasne, że bez ich podkreślenia czuję się prawie nago :D Używam do tego woskowego ołówka z Inglota w numerze 63 oraz szczoteczki od kredki z Golden Rose 103, która nie przypadła mi do gustu. Czasem jednak coś tam sobie nią podkreślę.

 
Następnie nakładam podkład. Moim ulubionym (i jedynym dotychczas pasującym) jest Inglot AMC LW100 i jest to najjaśniejszy dostępny u nich podkład. Zdecydowanie wchodzi w żółty odcień i ma w sobie niemalże niewidoczne drobiny, ale daje świetny efekt rozświetlenia. Na całą twarz wystarcza mi pół pompki i wydaje mi się, że jest to odpowiednia ilość.


Ponieważ mam niewielkie cienie pod oczami, nakładam na nie korektor z L'oreal True Match 01. Mój ma już prawie rok i dobija dna, dlatego niedługo zastąpię go korektorem z Eveline. True Match sprawdza się też świetnie na niedoskonałości.


Po nałożeniu korektora nakładam bazę pod cienie. Mam tylko bazę z Paese, ale utrzymuje ona cienie w ryzach cały dzień, więc nie mogę na nią narzekać. Na początku problemem była dla mnie aplikacja, ale teraz nakładam ją jakimś zwykłym pędzelkiem, który jest zbyt twardy do cieni.



Kolejnym krokiem jest nałożenie cienia na powieki. Zwykle wybieram cień 395 z Inglota, ponieważ pięknie rozświetla powiekę. Nakładam go pędzelkiem z Essence. Jeśli mam trochę więcej czasu, na całą powiekę nakładam cień w kremie z Maybelline 35 On and on bronze, a wewnętrzne kąciki oczu rozświetlam cieniem z Inglota.



 (wybaczcie mi, że to opakowanie jest takie brudne, ale brudzi się od podkładu i ciężko utrzymać je w czystości :/)


Czasem nakładam białą kredkę na linię wodną, i używam kredki z Essence 04 White.


Do wytuszowania rzęs używam różnych tuszy, akurat na zdjęciu jest Lovely Curling Pump Up, który moim zdaniem niewiele poza sklejaniem rzęs robi :P  Ale że nie mam lepszego tuszu, to staram się operować tym w taki sposób, aby rzęsy wyglądały elegancko :D No i zawsze używam zalotki, moja to taka najzwyklejsza z Rossmanna.


Niestety jestem z tych, które muszą matować buzię, bo inaczej świecą się jak latarnia. Ja używam mojego już wymęczonego i pokruszonego pudru z Elfa i nakładam go równie wymęczoną podróbką Beuty Blendera.


Na policzki nakładam róż z Essence w kolorze 30, a co ciekawe nakładam go dwoma pędzlami też z Essence :D Skośny służy mi do nałożenia produktu, a ten do pudru służy mi do roztarcia różu.

 (jestem psują opakowań :P)

Bardzo nie lubię szminek i błyszczyków, dlatego na usta nakładam jakąś pomadkę ochronną, np Nivea arbuzową, która ma cudny zapach i delikatnie podkreśla usta.


Taki delikatny makijaż pozwala mi czuć się pewniejszą siebie bez konieczności noszenia ciężkich produktów na twarzy. Lubię delikatnie podkreślić swoją urodę, a nie się tapetować :D 
Mam nadzieję że przebrnęłyście przez tego tasiemca ;) Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 5 maja 2014

21. Zużycia marcowo-kwietniowe.

Dziś na tapecie odrobinę spóźnione denko. Muszę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, bo coraz lepiej idzie mi zużywanie kosmetyków. Myślę, że byłoby ich więcej, ale czasem się odruchowo coś wyrzuci i opakowanie przepada. Ale już nie przedłużam i zapraszam do czytania :)


Zaczynamy od produktów do twarzy. Wszystkie z jednej firmy, wszystkie znane i sprawdzone. Bardzo lubię markę Be Beauty i z pewnością jeszcze nie raz zagości w mojej pielęgnacji ;) Udało mi się zużyć dwa żele (ale uważam, że niebieski lepiej sobie radzi z oczyszczaniem) i dwa płyny micelarne, które są fenomenalne, chociaż ostatnio zauważyłam lekkie szczypanie w powieki.


Na kolejny ogień idą produkty włosowe. Maska z Alterry jest naprawdę świetna i doskonale działa na moje włosy. Martwi mnie ten alkohol na początku składu, ale nie zauważyłam przesuszenia (a wręcz przeciwnie). Odżywkę z DeBy polecałam Wam na początku mojego blogowania i moje zdanie o niej trochę się zmieniło. Nie działa na nie już tak fajnie, ale mieszałam ją z Alterrową maską i kilkoma kroplami olejku i tak sprawdzała się genialnie. 
Odżywka z Isany kiedyś, jeszcze na początku włosomaniactwa była moim totalnym ulubieńcem, ale teraz nie sprawdza się zupełnie. Mimo, że to jedyna odżywka do spłukiwania z Isany, która nie ma alkoholu izopropylowego w składzie, wcale nie sprawdza się dobrze i strasznie "tępi" włosy. Mieszałam ją z innymi produktami, a na końcu zużyłam do golenia nóg.


Moje ulubione żele pod prysznic! Kosztują niecałe 3 złote, a pachną jak marzenie i nie wysuszają skóry :) Czego chcieć więcej?


(wybaczcie mi ostrość zdjęcia, ale nie zorientowałam się że aż tak kiepsko wyszło, a już wyrzuciłam opakowania)

Zmywacz z Isany, czyli najlepszy zmywacz pod słońcem. Pięknie zmywa lakier, nie niszczy mi płytki i nie śmierdzi aż tak strasznie zmywaczem :D
Kremy do rąk to u mnie towar na lata. Nakładam zawsze taką małą ilość, że spokojnie starcza mi na pół roku (tak jak ten krem). Ślicznie pachniał i na zimę był idealny, ale cieszę się, że już się skończył, bo trochę mi się ten zapach przejadł.
Wyrzucam też zgęstniały top coat z Wibo, który był świetny i bardzo go lubiłam. Sprawdzałam w szafach, ale nie widziałam go ponownie.


Podkład AMC z Inglota, który jest moim ulubieńcem wszechczasów. Nie dość, że to jedyny podkład, który ma idealny, pasujący bardzo bladym bladziochom (takim, które nie opalą się nawet przy siedzeniu na słońcu cały dzień, tylko spalą na buraka i okładają kefirem przez następny tydzień- tak, to ja :/). W opakowaniu widać delikatne drobinki i wydaje mi się że rozświetla buzię. Dobrze zmatowiony pudrem trzyma się cały dzień, nie wchodzi w zmarszczki i nie błyszczy się chamsko po kilku godzinach. Kiedy moja skóra ma wybitnie lepszy dzień potrafi być matowa nawet 10 godzin z tym podkładem, ale zwykle muszę ją przypudrować po 5h, a potem trzyma się już bez problemu. No i wydajność- mnie starczył na około rok z niewielką przerwą, a ostatnie 3 tygodnie wydobywałam resztki ze ścianek i muszę Wam powiedzieć, że nie spodziewałam się, że na ściankach jest tyle podkładu.
 Zapach "Heat" kupiłam jakoś półtora roku temu jako zapach na zimę. Tak się zakochałam, że przepadłam i jest to jeden z moich ukochanych zapachów :D 
Żel pod oczy z Flosleku- delikatnie nawilża okolice oczu, jest idealny na dzień i bardzo lubię żele z tej serii. Ma już swojego następcę w słoiczku :D


Maska z efektem laminowania z Mariona- użyłam jej jakoś na początku marca i jakoś świetnie nie zadziałała. Miała za to dołączony czepek, którego teraz używam przy każdej masce.
Próbka AA Cera mieszana- krem jak krem, starczył mi na 3 dni, używałam go podczas pobytu u mojego chłopaka, kiedy nie chciało mi się brać całego arsenału kremów. Nie wysypał mnie, ale jakoś świetnie nie nawilżał. Plus za brak parafiny w składzie.
Wyrzucam też maść ochronną z witaminą A, bo miała termin do 27.03.14. Kupiłam następną i zaskoczył mnie termin- do 11.09.14, sama nie wiem czy trafiam na feralne partie czy ta maść ma takie krótkie terminy.

I to by było na tyle, a Wam jak poszło w tym miesiącu? 
Buziaki :)