sobota, 28 marca 2015

61. Piątek dla włosów- pierwszy raz z Kallos Keratin

Hej :) Po kolejnym tygodniu walki z paskudnym choróbskiem, którego koniec nie wydaje mi się bliski, przychodzę do Was z dniem dla włosów. Bardzo dawno nie dopieszczałam swoich kudełków, ponieważ w chwili obecnej wystarcza im pielęgnacja wspaniałym duetem (o którym niedługo Wam napiszę), natomiast siedzenie w domu zainspirowało mnie do zrobienia czegoś więcej, niż umycia i nałożenia odżywki. Ciekawi? To zapraszam ;)






Na początku standardowo nałożyłam olej od ucha w dół, albo inaczej- łapiąc włosy w kitkę i wcierając go w pasma. Dodatkowo naolejowałam niesforne pasmo (prawdopodobnie po dawnej grzywce), które niemiłosiernie się plącze i ciężko się z nim pracuje. 
Po dwóch- trzech godzinach dwukrotnie umyłam włosy szamponem odbudowującym z Yves Rocher, a na pasma nałożyłam maskę keratynową z Kallosa. Trzymałam ją pod ręcznikiem około godzinę/półtorej, po czym spłukałam najpierw letnią, a potem zimną wodą.

Po odsączeniu włosów w ręcznik poczekałam, aż same chwile podeschną i nałożyłam dwie pompki silikonowego serum z Marionu, a potem pozwoliłam im samodzielnie wyschnąć. Na sam koniec pomogłam im susząc je na zimnym nawiewie i serwując im jeszcze pompkę serum, żeby je zabezpieczyć. 

Niestety nie miałam wczoraj możliwości zrobienia zdjęcia, natomiast przez noc były w kitce, a dziś od rana nic z nimi nie zrobiłam oprócz rozczesania Tangle Teezerem. Jaki jest efekt?


Szczerze mówiąc, zwykle moje włosy są w dużo lepszym stanie wizualnym- są proste, nie wywijają się, natomiast wiem, że miał na to wpływ sen i odgniecenie się ich w gumce i na poduszce. Niestety serwuję Wam fotki z lampą, bo jakieś pół godziny temu światło było koszmarne, a teraz jest piękne- nic już na to nie poradzę ;D Patrząc na nie teraz widzę, że wcale nie mam tak mało blond końcówek...

Ucięło mi rękę! :D

Tutaj prezentują sę już odrobinę lepiej, ale i tak nie jestem do końca z nich zadowolona "wzrokowo". Natomiast jeśli chodzi o ich stan- mięciutkie, śliskie, milaśne, gumka do włosów ciężko je utrzymuje w ryzach- czyli marzenie każdej włosomaniaczki :) Kallos bardzo dobrze wpłynął na moje włosy i myślę, że jeszcze nie raz zagości na blogu, bo w końcu kto zużyje tę litrową maskę?! :D (tak w ogóle to kupiłam ją bardziej ze względu ma mamę- przypadła jej do gustu Crema Al Latte, a ja chciałam sprawdzić czy i ta będzie dla niej taka fajna ;)

A jak tam Wasze włosy? Czym dopieściłyście je w tym tygodniu?

Pozdrawiam,
Gumi

29 komentarzy:

  1. Ja teraz siedze z olejem kokosowym na włosach, w sumie prawie jak przed każdym myciem :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooj nie lubię się z kokosem- ani jako z substancją zapachową, ani jako olejem :D

      Usuń
  2. Ostatnio wszyscy używają Kallosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy wszyscy? Nie jestem ich specjalną fanką szczerze mówiąc ;)

      Usuń
    2. Była kallosowa akcja, to używamy :)

      Usuń
    3. Aaa, chyba że w tym sensie :D Nie brałam udziału w akcji stąd moje zdziwienie :D

      Usuń
  3. Jak ja bym chciała mieć takie gęste włoski to nawet pojęcia nie masz! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też używam keratin kalloska i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tego Kallos sobie bardzo chwalę, jest świetny i moje włosy go uwielbiają :) Omega również super się spisuje, ale ona jest już czysto emolientowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sam raz dla mnie, moje włosy kochają emolienty- szkoda, że nigdzie jej nie widziałam :(

      Usuń
  6. ja zaraz będę miała glinkę na włosach i na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet spoko :) ale dobra jest też ta z rossmana :)

      Usuń
  7. Nie poznałam jeszcze żadnego Kallosa - chyba muszę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubiłam tego kallosa ;) aż chce się dotknąć Twoich włosków ;)) muszą być super w dotyku ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam tą maskę z Kallos :) I u mnie jak zawsze - maska jak maska. Jeszcze żadna, której używałam, jakoś nie urwała tyłka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz mieć jakieś turbopiękne włosy :D

      Usuń
  10. zja z YR nie bardzo lubi produkty do włosów

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam tego Kallosa. Mam teraz Crema al Latte Satyrical, ale słabo u mnie działa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Serical? :D Na mnie kiedyś przy wysokiej porowatości i braku protein działał super :)

      Usuń
  12. To jeden z moich ulubionych Kallosów! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy jest taki ulubiony, muszę go jeszcze potestować :)

      Usuń
  13. Cieszę się, że zachęcam do czytania :D Koleżankę już jedną nakręciłam - ale mnie nie dogoni :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D ja mam dwie nieprzeczytane książki na półce, a obok mnie na biurku stoi 9, które powinnam zacząć ogarniać do licencjatu... :D

      Usuń
  14. Myślę o zakupie maski z Kallosa;) już dawno miałam to zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam i polecam! Każdy znajdzie idealną wersję dla siebie :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)