sobota, 4 kwietnia 2015

62. Pięć hitów z mojej kosmetyczki.

Cześć! Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi absolutnymi hitami kosmetycznymi. Są to produkty, których nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce! Będzie coś do włosów, coś do twarzy i coś z kolorówki. To co, zaczynamy? ;)



1. Olej lniany



Na pierwszy ogień idą produkty do włosów- zaczniemy od oleju lnianego. Mój już ma kilka miesięcy i dlatego tak smutno wygląda, ale działanie ma zbawienne i uwielbiam go- tak samo i moje włosy. Zanim natknęłam się na olej lniany, używałam oleju kokosowego, oleju ze słodkich migdałów, olejku z Alterry, olejku Babydream... Natomiast żaden z nich nie działał na moje włosy tak dobrze, jak olej lniany. Jest to podobno najbardziej uniwersalny olej, ponieważ przypada do gustu największej ilości włosomaniaczek. Jakie działanie ma u mnie? 
Po pierwsze- doskonale nawilża moje włosy. Jeszcze na początku włosomaniactwa odczuwałam niemalże po każdym myciu, że włosy są już super nawilżone, ale w jakim ja byłam błędzie! ;) Dopiero po dłuższym czasie, zebraniu kilku doświadczeń, metodą prób i błędów doszłam do tego, jaki olej najlepiej na mnie wpływa, a dopiero po prawie roku zaczęłam dostrzegać, jaki olej naprawdę nawilża moje włosy, a jaki je puszy lub sprawia, że nie są aż tak nawilżone jak być powinny. 
Po drugie- wygładza moje pasma. Niestety na swojej włosomaniaczej drodze natrafiłam na oleje, które sprawiały, że moje włosy się puszyły lub wisiały smętnie bez życia. To skutecznie zniechęcało mnie do olejowania, ale olej lniany na szczęście to zmienił :)
Po trzecie- zapewnia dociążenie. Ile razy borykałyście się z fruwającymi włosami nawet po użyciu ulubionej, dociążającej odżywki? Ja wielokrotnie ;) Przykładem może być oliwka z Babydream Fur Mama, która nie służyła moim kudełkom. Po odkryciu oleju lnianego, oprócz babyhair raczej nie mam problemu z fruwającymi włosami.

2. Yves Rocher- szampon odbudowujący z olejkiem jojoba.



Bardzo trudno znaleźć szampon idealny dla siebie. Taki, który nie spowoduje łupieżu, swędzenia skóry głowy czy przyklapu, ale i taki, który będzie w przystępnej cenie i w miarę dostępny. Taki, który uniesie włosy u nasady, zmyje olej, nie splącze kosmyków i będzie delikatny dla skalpu. Ja na szczęście swój znalazłam ;) Szampon z Yves Rocher wpadł mi w łapki pod koniec lutego, i nigdy w życiu nie byłam tak zadowolona z szamponu! 
Szampon zawiera silny detergent, czyli Sodium Laureth Sulfate, natomiast rzadko który szampon z takim detergentem ma tak świetne działanie ;) Nie podrażnia mojego wrażliwego skalpu, nie powoduje swędzenia ani łupieżu- a o to w moim przypadku jest niestety bardzo łatwo. 
Do tego nie plącze włosów, spokojnie mogłabym nie nakładać żadnej odżywki i myślę, że nie byłyby w najgorszym stanie ;)
Dokładnie domywa oleje , unosi włosy u nasady i trochę jakby przedłuża ich świeżość. Zwykle drugiego dnia wieczorem lub trzeciego dnia rano muszę umyć włosy, bo nawet suchy szampon nie pomaga, natomiast teraz mogę je umyć spokojnie trzeciego dnia rano albo wieczorem i nie ma tragedii.


3. Ziaja 25+- krem nawilżający matujący



To jest mój absolutny hit do pielęgnacji twarzy. Nie zliczę ile razy szukałam idealnego kremu, a kiedy o tym z Ziaji zrobiło się głośno na blogach, nigdzie nie mogłam go znaleźć. Na szczęście w Łodzi zaczęły się wtedy otwierać firmowe sklepy Ziaji i tak oto postanowiłam go przetestować. Dlaczego zyskał miano mojego hitu?
Po pierwsze- szybko się wchłania. Nie jestem raczej rannym ptaszkiem i zdecydowanie wolę pospać pięć minut dłużej, niż pięć minut dłużej czekać, aż krem mi się wchłonie :D Ten ma to do siebie, że wchłania się około 2-3 minuty, a ja w tym czasie mogę zrobić sobie brwi i połowa roboty za mną.
Po drugie- wchłania się do matu. Dziewczyny o tłustej lub mieszanej cerze z pewnością go docenią ;) Wielokrotnie kupowałam kremy, które miały mi skórę nawilżyć, a kończyło się to tym, że może i była nawilżona, ale moja twarz niemiłosiernie się świeciła już dwie godziny po tym, jak wykonałam makijaż, czyli nawet nie wtedy, kiedy zdążyłam dojechać na zajęcia i skończyć pierwszy wykład. Teraz nie mam większego problemu ze świeceniem się skóry, co jest ogromną zasługą tego kremu.
Po trzecie- starcza na długo. Pierwszego kremu używałam od lipca do połowy lutego, więc ponad pół roku. Obecny egzemplarz starczy mi chyba na trochę krócej, bo nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie upuściła- tym razem padło na krem i spora część zawartości poleciała na kafelki. Cóż, przynajmniej podłoga ładnie błyszczała :)
Po czwarte- nawilża suche partie, matuje te przetłuszczające się. Serio! Mam raczej suche policzki od zewnątrz, ale im bliżej nosa i okolic oczu bardziej się przetłuszczają. Kremik działa na tyle inteligentnie, że tam, gdzie potrzebuję zmatowienia jestem zmatowiona, a tam, gdzie moja skóra wymaga nawilżenia, jest nawilżona i daleko jej do uczucia ściągnięcia.
Po piąte- jest tani jak barszcz. Kosztuje około 8-9 zł w sklepach firmowych Ziaji. Jak na cztery cudowne właściwości myślę, że jest to krem idealny jak na kieszeń studentki z całkiem wymagającą skórą ;)


4. Essence, puder All About Matt



Ponieważ mam tłustą skórę, potrzebuję naprawdę porządnego zmatowienia. Nie lubię się świecić, ale nie lubię też płaskiego matu. Za co pokochałam ten puder?
Po pierwsze- jest transparentny. Rzadko kiedy zdarza się, żeby puder transparentny był taki świetny. Oprócz Essence miałam jeszcze jeden i na tym skończyła się moja przygoda z dobrymi pudrami. Jestem niestety mega blada i wszystkie pudry, które są w najjaśniejszym odcieniu, ale nie białe, po prostu się nie sprawdzają. Albo ciemnieją, albo nieprzyjemnie "kolorują" mi twarz. Dlatego tak cenię sobie ten puder ;)
Po drugie- super matuje. Nakładając go o 6 rano świecenie się zauważam dopiero w okolicach 12. Sześć godzin to jak dla mnie całkiem niezły wynik :) Nie nadaje też efektu płaskiego matu a po prostu zdrowej cery.
Po trzecie- jest ogólnodostępny i tani jak barszcz. Możemy go znaleźć w Drogerii Natura, Hebe, podobno w Douglasach i Superpharmach (ale ja nigdy w Łodzi nie widziałam), natomiast od niedawna w Kauflandach są szafy Essence i Catrice! Co prawda na razie są mega ubogie, ale myślę że z czasem produktów przybędzie :D Kosztuje około 13 zł. 

5. Perfumy La Rive Cash.



Jezu, jaki to jest zapach! Szczerze mówiąc nie zwróciłabym na te perfumy uwagi, ale w jednym z filmików na Youtube dziewczyna o nich mówiła i zachwalała zapach. Co mnie tak uwiodło?
Po pierwsze- no właśnie ten zapach. Nie umiem kompletnie opisywać zapachów, także wrzucę Wam nuty zapachowe znalezione na wizażu (klik):

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytryna, malina, neroli
nuta serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, gardenia
nuta podstawowa: paczuli, miód


Po drugie- jest mega tani. Bez promocji kosztuje około 25 zł, z promocją nawet 17. Staram się na bieżąco w niego zaopatrywać, bo jest idealny zarówno na co dzień, jak i na większe wyjście. Wszyscy zawsze chwalą ten zapach i pytają, co to za cudo :)
Po trzecie- jest ogólnodostępny- znowu możemy go znaleźć w Hebe, Kauflandzie, ale przede wszystkim w Rossmannie :) znajdziecie go na najniższych półkach przy tych zdecydowanie tańszych zapachach. Nie jestem taką szczęściarą, żeby móc ot tak wydać ponad 100 zł na jakikolwiek zapach, a poza tym jest to dla mnie strata pieniędzy- skoro mogę mieć coś tańszego, a trafiającego w mój zapachowy gust, to po co przepłacać? ;)
Po czwarte- no i ta buteleczka, czyż nie jest śliczna? Jak wiecie jestem totalnie zakochana w ładnych opakowaniach, a te perfumy idealnie wpasowują się w kanon ładnych produktów ;)


I to by było na tyle jeśli chodzi o moje hity. A jakie są Wasze? Koniecznie się ze mną podzielcie!

Przy okazji chciałam Wam złożyć życzenia zdrowych i wesołych Świąt spędzonych w gronie rodzinnym, suto zastawionego stołu i smacznego jajeczka! :)

(źródło)

Pozdrawiam serdecznie,
Gumi

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam olej lniany :) świetnie wygładza i dociaza moje włoski, a do tego cudnie się zmywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dokładnie, bardzo łatwo go zmyć nawet delikatnym szamponem! :)

      Usuń
  2. Większość chętnie bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba skuszę się na ten krem z ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wypróbować olej lniany na moich włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U większości włosomaniaczek się sprawdza! :)

      Usuń
  5. uwielbiam ten krem z ZIAJI, również mój hit :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Twoich hitow mam tylko krem z Ziaji i rowniez bardzo go lubie ;) mam ochote na olej lniany od bardzo dawna, w mojej biedronce w koncu pojawil sie zapowiadany wczesniej olej i nie wiem czy sie skusic czy nie. Myslisz, ze taki biedronkowy tez da rade?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że da radę! :) Myślę, że najlepiej spróbować takiego na początku, jak się nie sprawdzi to zużyjesz do smażenia :D Natomiast jak będziesz robiła jakieś zakupy, np. na Zrób Sobie Krem, to zdecydowanie polecam go dorzucić do koszyka :)

      Usuń
  7. znam tlyko szampon z YR ale pdozielam zdasnie ;) Najlepszy jest :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm.. niestety z tych konkretnych produktów nic nie miałam, ale szampon z Yves Rocher do włosów farbowanych mi odpowiadał... do drugiej buteleczki, a potem nie wiem, co się stało, ale tak zaczął uczulać, że prawie zadrapałam się na śmierć. :D Mam chętkę na olej lniany.. tylko boję się, że nieświadomie trafię na jakiś źle przechowywany produkt i jego właściwości zostaną zniszczone.. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup mały na ZSK- z pewnością jest tam doskonale przechowywany! ;)

      Usuń
  9. Zaciekawił mnie olej lniany :) Ale póki co muszę wykończyć maski do włosów, bo nie dam rady robić wszystkiego na raz :)
    Krem matujący z Ziaji też mam (też mam tłustą cerę), ale niestety efektu matującego mi nie dał :( używam go sobie na noc, bo dobrze nawilża.
    Ja aktualnie używam kremu z Barwy Siarkowej, jest matujący i ładnie goi wszelkie niedoskonałości, ale moim hitem hitem hitem jest krem matujący z Vichy z serii Capital Soleil, ma filtr 50 :) tylko kosztuje około 50zł, ale jest IDEALNY :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)