wtorek, 21 kwietnia 2015

68. Dzień dla włosów- czemu wcześniej nie znałam gliceryny?!

Mój dzisiejszy dzień dla włosów miał się zacząć już wczoraj, natomiast przypomniało mi się, że mam dziś rano zajęcia na uczelni ;) potem dzień trochę mi się przestawił, ale koniec końców przychodzę do Was z moim najnowszym odkryciem!





Od końca marca kilkakrotnie robiłam coś dobrego dla włosów- a to maseczki, a to olej... Ale nie dokumentowałam tego na blogu, bo miałam zaplanowane inne wpisy ;) W niedzielę byłam na basenie (włosy przed wejściem naolejowałam, a po umyciu i osuszeniu nałożyłam na nie odrobinę odżywki i tak zostały do dziś), także uznałam, że należy im się trochę dobroci po spotkaniu z chlorem. Dziś miałam dla nich czas dopiero około 15, ale był to jeden z owocniejszych dni dla włosów.

Włosy po basenie niestety były bardzo sztywne i pozbijane w ruloniki (a wszystko dzięki koczkowi-ślimakowi). Niestety nie są to loki-ruloniki, o których każda włosomaniaczka śni po nocach ;) Nie wiem czy kiedyś o tym wspominałam, ale moje włosy nie lubią skrętu. Lubią się wywinąć, jakiś kosmyk sobie zafaluje, ale jeśli chciałabym mieć hollywoodzkie fale- nic z tego. Moje włosy zawsze się rozprostują i popsują całą fryzurę. O ile trzymały fason na mojej 18 (ale może dlatego, że zostałam zrobiona na baranka i przez godzinę siedziałam z głową w dół, żeby opadły (bezskutecznie ;D), to niestety na mojej studniówce loki z koka się wyprostowały i popsuły cały efekt :(. Jedynie na czym trzymały się przed włosomaniactwem to papiloty, w których chodziłam cały dzień i rozplatałam na następny. Od kiedy interesuję się świadomą pielęgnacją, raczej ich nie kręcę.



Cały rytuał zaczęłam od stworzenia mgiełki- na 25ml wody wpuściłam 25 kropel gliceryny. Delikatnie rozczesałam włosy (najpierw palcami rozkręciłam ruloniki, potem czesałam je Tangle Teezerem), a mgiełkę dobrze wymieszałam i nałożyłam na włosy dzięki mojej wysłużonej butelce z atomizerem. Na tak przygotowane włosy nałożyłam olej lniany, zawinęłam włosy w koka i tak chodziłam przez dwie godziny.

Następnie umyłam włosy szamponem Yves Rocher Volume i nałożyłam odżywkę z serii chroniącej kolor. Ma ładny skład i byłam jej bardzo ciekawa ;) Po dwudziestu minutach zmyłam odżywkę, a włosy wysuszyłam suszarką z chłodnym nawiewem.

zdjęcie z lampą

Już przy spłukiwaniu były niesamowicie miękkie i lejące, co prawie nigdy mi się nie zdarza- zawsze moja stara, już zapuszczona grzywka się buntuje i okropnie plącze. Tu nic takiego nie miało miejsca.
Niestety, nie dysponuję lustrzanką, a tylko aparatem cyfrowym, który kompletnie nie ujmuje uroku i miękkości włosów- szczególnie, gdy robię zdjęcia z lampą :( Zwykle staram się je robić przy naturalnym oświetleniu, ale dziś nie było takiej możliwości.

zdjęcie bez lampy
Tutaj możecie zobaczyć, jak moje włosy wyglądają w sztucznym, halogenowym oświetleniu. Moje kudełki mają to do siebie, że lubią się odginać do tyłu- ale tylko do pewnej długości. Mam nadzieję, że niedługo będą na tyle długie (masło maślane ;) że przestaną się tak odginać. Bardzo szkoda mi tych dolnych blond partii, bo ciężko je przeczesać TT (szczególnie po basenie czy po nocy w kitce), czuję że się ciągną i są zupełnie inne niż włosy, które mi odrosły. Planuję potraktować je olejkiem rycynowym żeby je trochę przyciemnić, bo różnica na żywo wygląda prześmiesznie ;D natomiast po olejowaniu i innych zabiegach nie czuć różnicy- tylko przy codziennej pielęgnacji, lub przy jej uboższej wersji.

Ogólnie włosy błyszczą, są przemięciutkie i aż chce się je dotykać! Nie suszyłam włosów z głową w dół, więc wyglądają na trochę oklapnięte, ale widać że są świeże, nawilżone i jestem z nich dzisiaj wybitnie zadowolona. Z pewnością jeszcze nie raz użyję gliceryny, ba- zagości ona na stałe w moim włosowym rytuale!


Gdyby ktoś był ciekawy- tak prezentują się włosy z przodu ;) dobrze widać, jak mój aparat szaleje- nie kombinowałam nic z rozmazywaniem, odrobinę tylko podkręciłam jasność zdjęcia, a widzę jakbym miała rozmazane włosy i ręce ;D i jakąś czerwoną buźkę, ale to normalne po tylu godzinach ;) odnoszę wrażenie, że moje włosy dużo lepiej wyglądają na takich frontowych zdjęciach niż na tych z tyłu!


Tu przy ostatnich podrygach naturalnego światła :) ja dziś z włosów jestem zadowolona, a jeśli któraś z Was jeszcze nie próbowała gliceryny- koniecznie spróbujcie! :)

Pozdrawiam serdecznie,
Gumi

10 komentarzy:

  1. Piękne <3
    Ja ostatnio nie żałuję sobie gliceryny i jestem bardzo z tego faktu zadowolona, i ja i moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuper włoski :) u mnie też te pamiętające farbowanie są bardziej niepokorne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyglądają:)
    Ja od dawna olejuję już na glicerynę albo sok z aloesu i jestem baaaaardzo zadowolona z efektów.
    Dzisiaj po raz pierwszy użyłam oleju lnianego i chyba zostanie moim ulubieńcem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wreszcie wypróbować glicerynę na moich włoskach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na tym ostatnim zdjęciu wyglądają przecudnie! :) I chyba im się sporo urosło od cięcia, co? <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje włosy uwielbiają glicerynę,nakładam ją przeważnie przed olejowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne masz włoski i wyglądają na bardzo zdrowe :) ja póki co spróbuje ten olej kokosowy z Biedronki a potem może zamówię tą glicerynę bo widzę że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jej jeszcze nie probowalam i jestem pewnie jedyna! ;D musze sie w nia koniecznie zaopatrzyc ;) Twoje wloski sa coraz piekniejsze! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)