niedziela, 17 maja 2015

73. Recenzja serum do twarzy- Bielenda Super Power Mezo Serum

Hej Kochane :) Dziś post z recenzją serum do twarzy. Nie ukrywam, że lubuję się właśnie w takiej formie nocnej pielęgnacji i po tym, jak świetnie spisało się serum od Babuszki Agafii (recenzja TU), to ogromne nadzieje pokładałam w czymś dostępnym stacjonarnie. Czy serum skadło moje serce? Zapraszam do recenzji ;)







Zależało mi na serum, które nawilży moją twarz a jednocześnie trochę ją unormuje. Po Agafii była nawilżona, napięta, no naprawdę byłam z niego zadowolona.
Serum z Bielendy kupiłam stacjonarnie w niewielkiej drogerii na moim osiedlu. Mają tam ogromny wybór kosmetyków, i wybrałam to serum spośród wielu tańszych. Zapłaciłam za nie około 25 zł i kupiłam je pod koniec marca. Starałam się używać go systematycznie- na dobrze oczyszczoną skórę każdego wieczoru.



Ze spraw czysto technicznych- serum zamknięte jest w szklanej buteleczce o pojemności  ml. Napisy się nie ścierają, a etykieta sama nie odchodzi. Zawiera 10% kwasów: migdałowego AHA, laktobionowego PHA oraz witaminy B3.
Spodziewałam się porządnego złuszczenia, ale i silnego nawilżenia. Czy tak się faktycznie stało? Owszem ;) Po kilku dniach skóra, szczególnie przy ustach i na policzkach zaczęła się łuszczyć, więc rano konieczny był peeling. Oprócz tego- kilkukrotny wysyp szczególnie na czole, prawdopodobnie po kwasie migdałowym. Jeśli chodzi o nawilżenie- buzia rano była miękka, fajna ale i trochę napięta.



Jeśli chodzi o pipetę, którą nabieramy produkt, jest bardzo wygodna i nabiera idealną ilość produktu. Nie ma problemu z nabraniem serum ani z jego wydobyciem, także tu nie mam zastrzeżeń. Pipetka jest dużo wygodniejsza od tej Babuszkowej, także tu ogromny plus.


Konsystencja produktu jest lejąca, a produkt przezroczysty. Ma dziwny zapach i nie każdemu przypadnie do gustu- mnie już trochę męczy, ponieważ pozostaje na skórze do rana. Ale serum dobrze się rozprowadza i szybciutko wchłania.

W wielkim skrócie- mimo fajnego złuszczenia dyskwalifikuje je uczucie napięcia skóry, wysypy nieprzyjaciół i nieprzyjemny zapach. Pewnie oddam je mamie, a sama będę szukać czegoś nowego. Szkoda, bo naprawdę wiele blogerek go poleca... Niestety, nie każdy polecany produkt sprawdzi się i u nas.

Miałyście? Polecacie?

Pozdrawiam,
Gumi

8 komentarzy:

  1. Ukręć sobie coś z ZSK! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej się nad tym zastanawiam :)

      Usuń
  2. Zastanawialam sie nad nim, ale teraz juz sama nie wiem ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdzi się lepiej?

      Usuń
  3. wszystko co złe to mamie oddajesz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mamie z reguły pasuje to, co mi nie pasuje :P

      Usuń
  4. A ostatnio się nad nim zastanawiałam, ale chyba odpuszczę ;) Bo moja skóra jest dosyć delikatna, a nieprzyjaciele się i tak pojawiają, a po tym mogłoby być tylko gorzej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I teraz żałuję, że zamiast tego wzięłam kremik Młodzieńczy Blask. Chyba mnie po nim pomalutku wysyfia i nie jest to wysyp oczyszczający :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)