czwartek, 2 lipca 2015

84. Co przywiozłam z Krakowa- kosmetyczne zdobycze.

Hej Kochane :) dziś piszę dla Was posta ze zdobyczami z Krakowa i śmigam korzystać z pięknej pogody! Nie wiem jak u Was, ale u mnie świeci piękne słoneczko i jest przegorąco! Oby taki stan utrzymał się jak najdłużej :)

Kiedy pakowałam się na wyjazd do Krakowa, Aga napisała mi smsa, żebym nie brała wielu rzeczy, bo ma dla mnie kilka rzeczy. Generalnie nie przewidziałam brania nie wiadomo czego i miałam małą torbę, ale w jedną stronę była o ponad połowę lżejsza niż w drugą ;) ledwo weszłyśmy do mieszkania Aga otworzyła przede mną pudełko z cudami i kazała brać co mi się podoba. Oto, co przytachałam do Łodzi (i przypłaciłam bólem ramienia w drodze na peron :D):




Uważam, że żeli pod prysznic nigdy nie będzie za dużo, ale maniakalnie ich nie kupuję. Ot, jeden się kończy i kupuję drugi, no chyba, że jest promocja i do koszyka wskoczą dwa naraz :) Od Agi przywiozłam żel pod prysznic o zapachu kokosa firmy Dairy fun i żel ananasowy z Balei. Oba ślicznie pachną i nigdy nie mogę się zdecydować, którego mam dziś użyć ;).
Jeśli chodzi o balsamy, to jestem chyba najgorzej zużywającą je osobą. Ale przygarnęłam balsam do ciała DearBody The Wild One. Ma przecudny, malinowy zapach i mam nadzieję, że latem go zużyję. Drugi produkt to krem na rozstepy i blizny Le'Maadr Laboratoires. Jeszcze go nie używałam, ale może się sprawdzi :)



Scrub do ciała Yellow Melon jest jeszcze nieużywany, ale uwielbiam wszelkie zdzieraki więc z ogromną chęcią go zużyję. Maleńkie mydelko pieprzowe z The Secret Soap Store- silnie pachnie nawet przez folijkę, myślę, że szybko je zużyję. 
Bio-olejek do ciała Knaipp przygarnęła mama i póki co opinii brak, ale nie skarży się ;) tak samo jak upiększający balsam do twarzy z Oriflame- ja nie lubię takich wynalazków, mama wręcz przeciwnie.
Przygarnęłam też uroczo pachnące mydło z The Secret Soap Store, olejek z Alverde i musującą kulę do kąpieli, której nie ma na zdjęciu.


Dostałam też kilka próbek- mleczko nawilżające i żel pod prysznic z Le Petit Marseillais, eliksir do ciała z The Secret Soap Store i domowe spa do stóp z firmy SheFoot. Z tego ostatniego cieszę się najbardziej- lato w pełni a moje stopy w opłakanym stanie :(


A teraz to, co sama sobie kupiłam. Mydło cedrowe Babuszki Agafii (11,99zł) chodziło za mną już długo, ale jak się okazało, że w sobotę będzie na nie promocja to musiałyśmy je z Agą kupić. Ona ma wersję miodową i czekam na relację z użytkowania ;) Drugim wspólnym zakupem jest cień Kobo 205 (9,99zł), za którym musiałam pojechać aż do Krakowa ;D (pierwszy od prawej). Na Instagramie TU i TU możecie zobaczyć, jak wygląda z bliska.

Kupiłam również gąbkę Konjak (13,99zł) i po pierwszych użyciach jestem bardzo na tak. Nie wiem tylko, czy to normalne, że myjąc nią twarz rano nie dosycha do wieczora i czy mi przez to nie zgnije... No ale kto nie ryzykuje, ten nie ma pięknej cery ;) ja mam wersję do skóry tłustej.
Ostatnie dwa zakupy to serum na końcówki Marion (3,99zł), bo poprzednie dobija dna, i glinka błękitna azowska z firmy Fitokosmetik (5,99zł). Przedwczoraj użyłam jej pierwszy raz i naprawdę fajnie się sprawdza! Chyba się polubimy :)


Jak widzicie, na swoje zakupy niewiele wydałam, bo dokładnie 45zł z hakiem. Uważam, że jak na te kosmetyki, które wybrałam, to niewielki koszt. Jakbym zamawiała ze sklepu internetowego, musiałabym do praktycznie każdego zakupu dopisać 8zł za Paczkomat :)


I to wszystkie moje zdobycze. Miałyście któreś z nich? Jeśli tak, podzielcie się wrażeniami :)

Uciekam na słoneczko i życzę miłego wieczoru!

Pozdrawiam,
Gumi

23 komentarze:

  1. Też ostatnio w moich zapasach pojawił się ten żel z Balea, zapach ma cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest super, idealny na upały :)

      Usuń
  2. Ile dobroci! Teraz czas na wielkie testy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super nowosci, milego testowania! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko co tygryski lubią najbardziej :D Żele z Balei pachną obłędnie :) ps. cień z kobo słodziasty, chyba trochę opalizujący c'nie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż opalizujący na złoto, u Maxineczki wyglądał piękniej niż na mojej powiece ;D

      Usuń
    2. Ee tam :D śliczniasto właśnie wygląda i się mieni <3

      Usuń
    3. Ee tam :D śliczniasto właśnie wygląda i się mieni <3

      Usuń
  5. Takie niespodzianki są naprawdę fajne :)

    Obserwuję i zapraszam.
    ksiega-demonow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. oby jak najczęściej takich miłych niespodzianek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Aga to przeczyta :D

      Usuń
  7. mmm zele pod prysznic kokosowe uwielbiam! najczesciej uzywam ziaja ♥

    Pozdrawiam, Ania :)
    http://pandaoverseas.com/

    PS. Zapraszam na rozdanie!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko, ile cudownych rzeczy! Musisz napisać o tym mydle cedrowym, bo sama zastanawiam się nad kupnem, a nie wiem czy warto ;) Ja mam tylko w sumie tylko to serum i jest całkiem dobre jak na moje potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, będę miała to na uwadze i z pewnością napiszę coś więcej za dwa tygodnie :)

      Usuń
  9. Jestem właśnie ciekawa tej 'maseczki' na stopy, jeśli się sprawdzi to napisz recenzję :) Ja do tej pory używałam do tego skarpetki złuszczające z HolikaHolika i były rewelacyjne, ale z przesyłką kosztują ok. 40zł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, niestety to tylko maseczka nawilżająca. Sprawdziła się normalnie, ale za to polecam Ci maść na odciski- nic tak nie złuszcza jak ona :)

      Usuń
  10. Jestem ciekawa tej błękitnej glinki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)