wtorek, 25 sierpnia 2015

91. Żel aloesowy Gorvita- o co właściwie tyle szumu?

Cześć Kochane :) Tak jak obiecałam przychodzę do Was z kolejnym postem- tym razem pogadamy sobie o żelu aloesowym. Ostatnio w blogosferze jest na niego straszny szał i atakuje nas praktycznie z każdej strony. Czy warto go kupić, do czego właściwie używać i czy naprawdę każdy musi go mieć? Zapraszam do lektury ;)




Zacznijmy od spraw technicznych. Żel dostajemy w 150 mililitrowej plastikowej tubie w energetycznym, zielonym kolorze. Otwiera się ją na klik, a żel łatwo wydobyć, ponieważ stoi na otwarciu i zawsze jest dostępny. Dziubek dozuje odpowiednią ilość żelu i możemy ją kontrolować. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym wylała za dużo. Opakowanie jest solidnie wykonane, a szata graficzna przywodzi na myśl aptekę. To chyba dobre skojarzenie, bo kupimy go najprędzej w aptece- ale tylko internetowej (chyba że macie pod ręką aptekę Ziko, tam ponoć można go dostać stacjonarnie). Ja kupiłam go na doz.pl za około 12zł w promocji. W regularnej cenie kosztuje coś koło 14zł. Konsystencja- typowo lejący się żel, szybko roztapia się przy kontakcie ze skórą, przez co ładnie się rozprowadza.


Dość długo planowałam zakup tego żelu. Prawda jest taka, że do niedawna byłam biedną studentką, która na swoje własne wydatki miała stosunkowo niewiele pieniędzy. Jestem niestety totalnie nieoszczędna i nigdy nie mam pojęcia, jak moi znajomi to robią, że zawsze mają kasę na swoje zachcianki. Co zobaczę, to kupię (analogicznie ma się sprawa z jedzeniem- ile widzę, tyle zjem :D). Od jakiegoś czasu staram się jednak być bardziej oszczędna, a od kiedy prowadzę bloga, dużo bardziej świadomie podejmuję decyzje o zakupie kosmetyków. 
Żel nie był mi potrzebny "na już", ale chciałam go wypróbować. W końcu Bijum pokazała go na swoim blogu i wysyłała mi mnóstwo zachwalających go wiadomości. Poddałam się i zamówiłam gagatka na doz.pl. Skuszona obietnicami nawilżonych włosów i twarzy nałożyłam go- i na włosy, i na twarz, i...

No właśnie. I nic. Nie dość że nie pachnie, twarz zostawia jakby ściągniętą, włosy w sumie normalne, no i gdzie to nawilżenie?! Byłam wściekła, totalnie się nie dogadaliśmy. Ale czasem miłość, albo chociaż sympatia musi nadejść z czasem- i tak się stało w naszym przypadku. Mieliśmy kilka podejść, część udanych, część okazała się totalną klapą. W końcu nadszedł przełom. 



Po ogromnych upałach postanowiłam wreszcie naolejować włosy. Nałożyłam na nie najpierw żel lniany i poszłam po coś do innego pokoju. Kiedy chciałam nałożyć olej, okazało się, że włosy są całkiem suche. Okazało się, że piją żel jak szalone i musiałam im go kilka razy dokładać zanim nałożyłam olej. Wtedy dopiero poczułam jego zbawienne działanie na włosy- po jego użyciu były naprawdę zauważalnie bardziej nawilżone i bardziej sprężyste.

Jeśli chodzi o twarz- nadal nie uważam, żeby robił straszny szał. Mam kilka kremów nawilżających, krem z kwasami, więc nowość do twarzy jest mi niepotrzebna. A poza tym jestem totalnym leniem jeśli chodzi o pielęgnację twarzy (paradoksalnie najbardziej w weekendowe wieczory ;) i nie lubię czekać długo, aż mi się coś wchłonie. Kilka razy nałożyłam go pod krem, ale niespecjalnie coś zmienił. Lubię go za to nakładać na twarz, kiedy totalnie mnie wysypie (czyli raz w miesiącu)- łagodzi zmiany, zdecydowanie szybciej się goją i twarz nie jest taka ściągnięta. Po jego użyciu oczywiście używam innego kremu, ale przy wysypie ten się naprawdę przydaje. 

Użyłam go też na zacięcia po goleniu czy małe ranki i też je ładnie koi, w tym przypadku mogę go polecić.

Skład dla zainteresowanych:
Aqua,), Aloe Vera (Aloe Barbadensis) Extract, Propylene Glycol, Gliceryne, Symphytum Officinale Extract, Panthenol, Allantoin, Carbomer, Triethanolamine, DMDM Hydantoin.

A co w ogóle mówi nam producent?


Czyli generalnie sprawdził się tak jak powinien ;) Używam go stosunkowo rzadko, ale uważam, że warto mieć w swojej kosmetyczce, o ile nie jesteście uczulone na aloes. Długo bałam się jakichkolwiek produktów z aloesem po przygodzie z płynem Facelle, ale okazało się, że to nie aloes jest winowajcą, a moje włosy i twarz nie mają nic przeciwko temu składnikowi. Czemu warto go mieć? Bo pięknie nawilży przesuszone włosy, przyspieszy gojenie się ranek czy wyprysków, a mniej kapryśnym cerom pomoże w nawilżeniu skóry.

Ja zdecydowanie mogę go polecić. Cena nie zachęca, ale jest bardzo wydajny. Chyba że to ja mam coś z cenami- jak dla mnie za 14zł można mieć sporo innych, fajnych rzeczy- to prawie trzy maseczki Gloria, dwie odżywki z Ziaji, jedno mydło cedrowe w promocji i półtorej maski Kallos. Koniec końców- warto odżałować pieniążki i kupić ten produkt.

Coś u mnie za dużo pochlebnych recenzji. Albo tak dobrze znam swoją skórę, że wszystko mi się sprawdza, albo po prostu buble oddaję mamie, a jej się sprawdzają super i o nich zapominam :D ale jest kilka produktów, o których muszę Wam pomarudzić, bo są mega bublami i musicie się trzymać od nich z daleka!

Miałyście kiedyś do czynienia z żelem? Polecacie, czy to tylko zbędny gadżet?

Pozdrawiam,
Gumi

13 komentarzy:

  1. Mam go i uwielbiam. Świetnie sprawdza się na włosach pod olej, smarowałam nim uczulenie, a także opaleniznę Jakuba. Kosztuje tyle co paczka fajek więc jestem w stanie odżałować nerw i oszczędzić moje płuca na rzecz wielu korzyści płynących z użytkowania żelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Ciebie dumna, dobrze mówisz :D ja mam przelicznik na inne kosmetyki, ale i tak uważam, że warto go kupić :)

      Usuń
    2. Niedługo rzucę całkowicie, ale to jeszcze trochę :)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nigdy go nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze się z nim nie spotkałam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji jeszcze go używać; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tego żelu, chętnie bym w przyszłości spróbowała, z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przypadnie Ci do gustu! :)

      Usuń
  6. Ten żel mnie prześladuje, ciągle na niego wpadam.. muszę go w końcu kupić i sama wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj kupuj, spodoba się włoskom! :)

      Usuń
  7. Na moim parapecie hoduję sobie aloes, ale chyba wygodniej będzie wreszcie kupić ten żel. Chciałabym, żeby kłaki się z nim polubiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że moje się nie lubią, a tu taka niespodzianka :D

      Usuń
  8. Słyszałam o gorvicie, ale koniec końców zdecydowałam się na ten od skin79. Opakowanie jest ok, jak od kremu czy balsamu, jest super wydajny (opakowanie ma 300g), o zastosowaniu nie wspomnę nawet ;P skóra, włosy, cera... jest fantastyczny także na zranienia albo po ukąszeniach owadów!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)