wtorek, 22 września 2015

95. Masełko do ust Nivea- czy naprawdę dobrze nawilża?

Witajcie! Jaka ulga, że mogę wrócić do blogowania :) W zeszłym tygodniu rozpoczęłam praktyki, a w dodatku miałam dwa egzaminy i to dzień po dniu- nie za ciekawie, co? Na szczęście zdałam oba i mogę się cieszyć ostatnimi chwilami wolnego ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dość popularnego produktu w blogosferze. Czy sprawdził się u mnie i czy uważam go za must-have? O tym przeczytacie niżej ;)





Swoją wersję masełka dorwałam na majowej Rossmannowskiej promocji za połowę ceny. Skusiły mnie na nią koleżanki na majówce- piękny zapach chyba odegrał tu największą rolę. Kupiłam swoje, odpakowałam i zaraz się posmarowałam... Ale chwila, najpierw o opakowaniu!

Zacznijmy może od tego, że jedno takie masełko już miałam wieki temu (czyli ze 2 lata :D). Miałam wersję makadamia i wanilia, którą wspominam dobrze i dość słodko. Jeśli ktoś uwielbia takie zapachy tak jak ja- wie o czym mówię... :)

Masełko jest zamknięte w metalowym słoiczku. Żeby go otworzyć, trzeba pociągnąć lub podważyć wieczko. Otwiera się dość łatwo, tak samo jak aplikuje. Żeby nie było- ja "maczam" w nim usta, a nie grzebię palcami. Jak dla mnie to dużo łatwiejszy i bardziej higieniczny sposób ;) W opakowaniu mamy 16.7g produktu, czyli całkiem sporo do wysmarowania. Szata graficzna naprawdę urocza i przypadła mi do gustu- pewnie dlatego, że uwielbiam fiolet i borówki :D Sam produkt w opakowaniu jest fioletowy, ale na ustach to zwykła wazelinka i nie daje żadnego koloru.


Skład dla zainteresowanych- szału nie ma, ale chyba tragedii też nie- poza emolientem tłustym na pierwszym miejscu i parafinową bazą jest jeszcze masło shea i olejki- rycynowy i ze słodkich migdałów. No i gliceryna ;)


A tak wygląda produkt w środku. No ja miałabym ochotę to zjeść, przede wszystkim za zapach, bo jest bardzo realistyczny. Czuć go na ustach, jednak niestety masełko nie smakuje- a szkoda, bo pewnie robiłoby jeszcze większą furorę :)

No a jaka jest moja opinia na temat tego produktu? 

Szczerze mówiąc, naprawdę bardzo je lubię ;) Chociaż ostatnio zostało zastąpione pomadką z peelingiem Sylveco, to przy wieczornej pielęgnacji je wyciągnęłam i obficie się posmarowałam. Rano- usta mięciutkie i nawilżone :) Co prawda naturalny kosmetyk daje mi podobny, jak nie lepszy efekt, ale skoro już ją mam, to przecież nie wyrzucę ;) Kosmetyków będę używać zamiennie, a zanim pojawiła się pomadka Sylveco, masełko gościło na moich ustach każdego wieczoru i byłam z niego naprawdę zadowolona. Nie przeszkadza mi jego skład i parafina- jak nie dopuszczam do jej stosowania na twarz, to uważam, że stosowana na ciało (nogi, ręce) i usta może wręcz pomóc ;) Także cieszę się, że niedawno je odkopałam i na nowo pokochałam ;) 

Polecam każdej maniaczce borówek i pięknego zapachu, a także dobrego nawilżenia- nie będziecie zawiedzione! :)


Miałyście kiedyś to masełko? Polecacie? A może wręcz przeciwnie?

Pozdrawiam,
Gumi

10 komentarzy:

  1. ja miałam i bardzo je lubię choć na bardzo wysuszone usta słońcem czy mrozem się nie nadaje, ale na takie codzienne stosowanie jak najbardziej :) no i te zapachy mmm :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed wyjściem na mróz stosuję pomadkę w sztyfcie z Alterry :) a tego używam na noc :)

      Usuń
  2. Myślę, że ten zapach przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie spisal sie srednio, jestem wierna Carmex'owi który jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealny? Polecam poczytać uważnie post i wyrzucić go jak najdalej!! http://kosodrzewina79.blogspot.com/2014/07/usta-ropa-malowane-carmex-moisture-plus.html

      Usuń
  4. Nie miałam w ogóle tych masełek, ale jak zużyję inne moje smarowidła to się w nie zaopatrzę :) Wiele pozytywnych opinii na ich temat czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam ale chciałam kupić :) Może w końcu się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam tak potworne opory przed wkładaniem paluchów do kosmetyków, że jakoś nigdy na te masełka się nie skusiłam. Gdyby były w formie pomadki to brałabym! Jakoś nie znalazłam jeszcze takiej ładnie pachnącej i faktycznie nawilżającej

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie prawie każda pomadka ochronna działa korzystnie, dlatego nie mam wielkich wymagań :) Te masełka z Nivea mają przecudne zapachy, aż chce się jeść. Szkoda tylko, że trzeba cały czas wkładać tam palce, to mi przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię te masełka chociaż wolałabym żeby były w formie sztyftu bo tak to używam ich tylko w domu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)