środa, 18 listopada 2015

99. Moja pielęgnacja włosów- jesienne otępienie.

Ostatnio moja pielęgnacja włosów nie kwalifikuje się w najmniejszym stopniu na włosomaniaczą. Przeżywam tak zwane jesienne otępienie- ciężko mi cokolwiek zrobić, zaplanować, ruszyć do przodu. Mam bardzo mało czasu dla siebie, a jak już mam, to niezbyt chce mi się go poświęcać na pielęgnację włosów. Jak dla mnie jesienią mogłyby istnieć tylko seriale, przekąski i pyszna herbata... Ale niestety świat nie jest taki piękny i coś trzeba ze sobą robić. Jak pielęgnuję moje włosy w takim czasie?




Myję włosy jak zwykle, co około dwa dni. Do tego celu używam naprzemiennie dwóch produktów- mydła cedrowego Babuszki Agafii (recenzja TU) lub szamponu przeciwłupieżowego z Ziaji. Jak widzicie, ostatnio sporo u mnie produktów tej firmy i tu nie będzie inaczej :)
Mydłem zwykle myję włosy dwa razy w tygodniu, a raz przypada szampon. Zostawiam go na kilka minut na włosach i spłukuję.



Jeśli chodzi o odżywiania to ogromnie zaniedbałam swoje włosy. Nie mówię tu już o braku olejowania, bo to ogromny skandal, no ale co ja poradzę że ciężko mi się do tego zabrać? Boleję nad tym ogromnie, bo wiem, jaka to radość dla kudełków. Niestety w kwestii odżywek nie jest lepiej- lądują na chwilę na włosach a potem je spłukuję. Chyba, że jest już po 22 i nie mam siły nawet i na to, wtedy używam odżywki bs z Ziaji- ma cudny zapach miodowo-mleczny, który dla mnie może mieć dosłownie każdy jesienno-zimowy kosmetyk. Nakładam ją na włosy od ucha w dół, odrobinę na plączącą się ich część powyżej ucha i... Śpię w mokrych włosach,
Dramat włosowy, ale nic nie poradzę, że o tej porze szkoda mi przeszkadzać sąsiadom suszarką (co nie broni im w puszczaniu telewizora na full po 23, ale co tam :D). Budząc się rano mam na włosach szopę, ale albo związuję ją w warkocz, albo... prostuję. Kolejny włosomaniaczy dramat, ale obiecuję poprawę i to, że często się to nie zdarza. Max dwa, trzy razy w miesiącu.
Jeśli ktoś jest ciekaw recenzji odżywki z Yves Rocher, odsyłam TU <KLIK>.



Jeśli chodzi o maskę, mam obecnie tylko jedną (bo wykończyłam wszystkie Kallosy i inne produkty) i używam jej od wielkiego dzwonu, czyli jakoś raz w tygodniu. Czasem ląduje na włosach na trzydzieści minut, raz na dziesięć, ale to i tak więcej niż odżywki. Do jej recenzji odsyłam tutaj <KLIK>.



Ostatnim stadium mojego dbania o włosy jest serum z Marionu. Chociaż jego zapach trochę mnie już męczy, to wszystko dzielnie zużywam i nakładam po każdym suszeniu i przed każdym prostowaniem/spaniem w mokrych włosach. Bardzo je lubię i świetnie spełnia swoje zadanie.



Mam nadzieję, że w najbliższym czasie znajdę w sobie motywację do działania i lepszego planowania dnia, bo ostatnio oprócz czytania/siedzenia przed laptopem/oglądania seriali nie czuję się na siłach żeby robić cokolwiek innego. Czas ucieka mi jak piasek przez palce, nie mogę się zorganizować ani nic sensownego zaplanować.
Może macie jakiś fajny kalendarz do polecenia? Próbowałam DIY plannera Aliny z designyourlife, ale na dłuższą metę nie potrafię planować aż tak. I chyba nie chcę, bo nie robię aż tyle żebym musiała. Chodzi mi o taki kalendarz, w którym mogę zapisać daty kolokwiów, co muszę przygotować na zajęcia, kiedy mam projekty do oddania, kiedy pracuję, pomysły na blogowanie, adresy, ważne informacje i tak dalej. Nie chcę zbędnych planów blogowych, menu na tydzień, planów tygodniowych, bo to się u mnie nie sprawdza. Ma być data z miejscem na zapisanie, nie na całą stronę i nie na 1/3 formatu A6 :D Moja znajoma ma śliczny kalendarz, niestety nie ma takich już w Carrefourach. Polećcie coś, proszę! :)

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie zakatarzona (piszę ten post w sobotę, mam nadzieję, że jak będziecie go czytać będzie już ze mną lepiej :D), mam nadzieję, że coś mi doradzicie, a ja odzyskam wigor i motywację.

Buziaki!
Gumi

4 komentarze:

  1. Z tych kosmetyków znam tylko olejek do końcówek Marion i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ból małej ilości czasu dla siebie...dobrze jednak, że jakoś sobie z tym radzisz, choć za prostowanie mam ochotę wychłostać Cię po łapkach ;)
    Zainteresowałaś mnie tym szamponem z Ziaji. Razem z J. mamy skalpy skłonne do łupieżu, szczególnie w okresie jesienno - zimowym :/ Jak oceniasz pokrótce ten szampon? Może pomóc? Poszłabym go jutro kupić, bo zamiennik Nizoralu właśnie się kończy ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Cos czuje ze skusze sie jeszcze na odzywke z Ziaji :D ja od kilku dni mam problem ze spaniem, tylko bym spala calymi dniami :/
    A co do kalendarza to w Empiku teraz jest ich duzy wybor ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze jesienią, po lecie sięgam po balsam z naftą kosmetyczną do włosow z Seboradinu, fajnie je odświeża, 'odnawia' po promieniach uv, bardzo je nawilża. Polecam przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Nie wysilaj się na komentarze typu "obserwujemy" ;)