wtorek, 5 lipca 2016

108. Moje przemyślenia po trzech latach studiów - pedagogika. Czy warto?

Cześć! Wreszcie mogę bez wyrzutów sumienia zajrzeć na bloga i cokolwiek napisać! Mam w planach sporo zmian, więc mam nadzieję że mimo wszystko ze mną zostaniecie i nadal będziecie zaglądać na mojego bloga ;)
Nie będę Wam się tłumaczyć z mojej nieobecności - pisałam już o tym tak dużo razy, że nie warto się powtarzać. Dziś za to przygotowałam Wam posta z podsumowaniem moich studiów. Kiedy sama rekrutowałam się na pedagogikę czytałam same negatywne opinie o nieprzyszłościowym kierunku, bezsensownych studiach, na których człowiek nic się nie nauczy i tym podobne. A jaka jest moja opinia?



poniedziałek, 21 marca 2016

107. Aktualna pielęgnacja cery mieszanej

Cześć! Dziś zapraszam Was na całkiem zaskakującą (jak dla mnie) pielęgnację cery mieszanej. Od jakiegoś czasu próbuję nowych rozwiązań i dawno tak dobrze nie czułam się z moją cerą. Oczywiście mam jakieś zaskórniki czy przebarwienia, ale coraz mniej suchych skórek i wydaje mi się, że coraz mniej się błyszczę ;) Zapraszam!

poniedziałek, 14 marca 2016

106. Aktualizacja włosowa- marzec 2016 || pielęgnacja włosów!

Cześć! Ja już po praktykach, powoli przygotowuję się do zajęć, a dla Was przygotowałam post o mojej aktualnej włosowej pielęgnacji. Zdecydowanie uległa zmianie w stosunku do poprzednich, także serdecznie zapraszam Was do czytania- może coś podpatrzycie? :)

Zacznijmy może od tego, że rzadko zmieniam produkty. Mam swoje zaufane perełki, i o dziwo, w przeciwieństwie do innych Włosomaniaczek, nie znajduje się tam zbyt wiele rosyjskich kosmetyków. Jeszcze dwa lata temu szalałam na ich punkcie i wydałabym na nie wszystkie moje miliardy :D, ale teraz uważam, że nic na siłę.

Włosy myję co dwa dni mydełkiem cedrowym Babuszki Agafii (RECENZJA). Kupiłam je podczas mojego pobytu w Krakowie (czyli w czerwcu) a mam go jeszcze na dobre dwa-trzy miesiące. Co dwa-trzy mycia używam szamponu przeciwłupieżowego z Ziaji. Bardzo lubię jego zapach i to, że zdecydowanie odświeża i myje moje włosy. Postępuję zgodnie z zaleceniami producenta i zostawiam go na 3 minuty na skalpie i włosach.


Odżywka to dla mnie termin wymienny z maską. Niestety nie mam już czasu na długie posiadówy z maskami pod czepkiem, za to mam czas w wannie przez 10-15 minut żeby tą maskę potrzymać. Ostatnio używam nowo nabytych Kallosów- Omega i Multivitamin, które dla mnie są strzałem w dziesiątkę!

wybaczcie "cudny" kolor masek- mnie też bije po oczach :(
Zamiast Kallosów często stosuję moją ulubioną odżywkę z Yves Rocher, o której pisałam tutaj (KLIK). Więcej mówić nie muszę :)


Do zadań specjalnych, czyli raz na miesiąc używam mlecznej maski z Ziaji. Potrafi sprawić, że włosy wyglądają cudnie, ale jeśli użyję jej np. dwa razy w miesiącu zrobi mi z włosów jesień średniowiecza (a w moim przypadku o to naprawdę trudno). Dlatego ograniczam się, choć ma piękny, długo utrzymujący się na włosach zapach.


Po każdym myciu i przed suszeniem spryskuję włosy odżywką w sprayu z GlissKura. Podoba mi się jej skład (siedem olejów zaraz od 4 miejsca!). Włosy są gładsze i bardziej odżywione. Natomiast po suszeniu, od ucha w dół nakładam serum silikonowe z Marionu. Też kupiłam je w Krakowie, intensywnie używam a zużycie jak dla mnie niewielkie.



A gdzie olejowanie? Cóż... Nie mam na nie ostatnio czasu ;) szczerze powiem, że wciąż męczę olejek Wellness&Beauty i żel aloesowy, ale prawdę mówiąc nie widzę większej różnicy z olejowaniem lub bez. Moje włosy są teraz bardzo proste w utrzymaniu- wystarczy umyć, nałożyć maskę, spryskać odżywką, wysuszyć i nałożyć serum. Są miękkie w dotyku, błyszczące i aż chce się je pokazywać ;) jedynym problemem są końcówki- u fryzjera byłam w październiku i znowu muszę się wybrać, żeby ściąć około 2-3 cm włosów. Muszą odżyć ;)

mam nadzieję, że wybaczycie mi jakość- samowyzwalacz nie jest najlepszym pomocnikiem...

Z tyłu moje włosy nie wyglądają dobrze,ale wydaje mi się, że to tylko kwestia ułożenia. Są ścięte w trójkąt, a to trójkąta nie przypomina :D zwalam to na aparat, ale niestety nie mam jak zrobić ładnego zdjęcia moim włosom. 
Od jakiegoś czasu zdarza mi się je pokręcić lokówką, ale jest to około 1 w tygodniu, czasem wcale. Najczęściej jak jadę do rodziny na obiad czy mam ochotę na odmianę. Noszę gumki bez metalowych elementów, w domu rozpuszczone spinam klamrą. Na noc związuję gumką. Od jakiegoś czasu w domowych pieleszach noszę fryzurę na samuraja, czyli koczek na górze a reszta rozpuszczone. Czuję się trochę za staro na takie ekscesy, ale może się przekonam żeby w tym wyjść :D Nie wiem, jak dziewczyny to robią, że kok jest wielki i włosów dużo- ja mam gęste i grube włosy a wychodzi mi pypeć :( a może to ma być pypeć? :D

Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i widzicie, że po paru latach włosomaniactwa to parcie na super produkty i dzień dla włosów co tydzień mija. Po prostu nie trzeba za dużo z nimi robić żeby były super. Od kiedy ścięłam ostatnie rozjaśniane kosmyki moje włosy są nieziemsko proste w użyciu :D

A jak Wasze włosy?

Pozdrawiam,
Gumi

środa, 2 marca 2016

105. Czytelnicze podsumowanie stycznia i lutego- wyzwanie "52 książki w 2016 roku".

Witajcie! Dziś postanowiłam wprowadzić na bloga nową serię, a mianowcie czytelnicze podsumowanie miesiąca. Jestem ogromną książkoholiczką i nie wyobrażam sobie jak można nie czytać. Od kiedy mam czytnik InkBook z pakietem Legimi mogę czytać bez limitu za 45zł miesięcznie, a to ogromna wygoda. Wiecie, to cena jednej książki papierowej, a możecie w jej cenie przeczytać jakieś 12000 jak nie więcej. Dla mnie WOW.



Jeśli chodzi o sam czytnik, wygodnie się na nim czyta, mieści się wszędzie, nawet do kieszeni kurtki (sprawdziłam wczoraj :D), można czytać wszędzie, a jak skończymy daną książkę, od razu zacząć następną. Jedyne jego wady to to, że ciężko się włącza (trzeba mocno przycisnąć i niekiedy dwa razy, zanim załapie), a poza tym łapie dziwne zawiechy i na przykład włącza się i zacina, więc muszę włączać od początku, a jak się wyłącza pokazuje mi się ekran blokady więc w ogóle świruje, ale nie jest to na tyle uciążliwe, żebym zgłaszała reklamację i pozbawiła się czytnika na dłuższy czas (bo pewnie trochę trwa reklamacja). Może to tylko mój dostał takiego świra bo za dużo czytam ;) Ja kupiłam go w promocji czytnik za 1zł (klik), abonament na 12 miesięcy wynosił 45zł, ale teraz wzrósł do 55zł dla nowych użytkowników. Mimo wszystko- opłaca się. Dostajecie do niego etui magnetyczne, które świetnie się sprawdza i jest naprawdę eleganckie.



W pakiecie macie mnóstwo książek. Ale serio- mnóstwo. Możecie to podejrzeć o tu- jak widzicie, znajdziecie tu najnowsze bestsellery i książki właściwie na każdy interesujący nas temat. Ja uwielbiam kryminały i dramaty, więc w takich się zaczytuję, ale macie mnóstwo reportaży, książek związanych z religią, poradników i tak dalej.



Jakie były moje obawy przed zamówieniem czytnika? Przede wszystkim- "czy ja naprawdę będę tyle czytać?". Będziecie! Ja czytam wszędzie- w komunikacji miejskiej, w domu, u chłopaka, na uczelni, w pracy (jak już dziecko uśnie, a mam dwie godziny do końca pracy) i tak dalej. Staram się czytać około godziny dziennie, 40 minut spokojnie wyrabiam w tramwajach, a 20 dobijam w domu albo w pracy. Właśnie w pracy czytam najwięcej, bo jeśli dziecko pójdzie spać o 20, a ja pracuję do 22-23, to zdarza się że czytam i 3 godziny. Jak się wciągnę w jakąś książkę to nie ma bata i muszę ją skończyć. Na nowo pokochałam czytanie i nie żałuję żadnej złotówki wydanej na abonament!

tu się niestety nie popisałam, ale w dniu, w którym robiłam zdjęcie nawet nie zdążyłam nic włączyć, bo musiałam ogarnąć, jak dostać się na praktyki :D

Zdecydowanie polecam zapoznać się z ofertą Legimi i z tym postem u Ani- może wyjaśnić więcej niż mój :D Ja mam właśnie taki czytnik jak Ania, a teraz w ofercie jest nowszy. No i uwierzcie mi że ekran jest lepszej jakości niż moje zdjęcia, bo robione po 20 wcale nie wychodzą dobrze :(

Jak już mamy za sobą sprawy organizacyjne, przejdźmy do książek, które udało mi się przeczytać w styczniu i w lutym. Wyzwanie 52 książki w 2016 roku zakłada dwie książki miesięcznie. Obawiałam się że pójdzie mi słabo, ale jestem zaskoczona ile przeczytałam przez dwa miesiące. Nie przedłużam i zapraszam!


1. Maciej Pieprzyca "Chce się żyć!" - bardzo chciałam obejrzeć film, ale nie miałam okazji. Książka po trochu mi to wynagrodziła, bo jest wspaniale napisana i nieraz prowadzi do wzruszenia. Książka opowiada historię Mateusza chorego na porażenie mózgowe, walki jego rodziny o porozumienie z nim, o jego zdrowie, o to, jak Mateusz walczy, żeby pokazać innym, że nie jest rośliną, za jaką go mają. Pięknie napisana, nieraz miałam łzy w oczach.

2. Charlotte Link "Drugie dziecko"- ta pani skradła moje czytelnicze serce wciągającymi powieściami kryminalnymi. Potrafi niesamowicie budować napięcie, zmusza do myślenia, a w dodatku wprowadza wiele wątków pobocznych uatrakcyjniających powieść. "Drugie dziecko" opowiada o głęboko skrywanej rodzinnej tajemnicy, serii morderstw i nieznanym zabójcy. Ciekawie się rozwija, ale zakończenie jest zaskakujące.

3. Charlotte Link "Dom sióstr"- opowieść o życiu Frances Gray, spisana na kartach ukrytych gdzieś w wielkim domu. Historia zawiła, pełna pobocznych wątków, ciekawych zwrotów akcji. Oparty na wątku rodzinnym, bardzo ciekawa powieść. Nie trzyma w napięciu jak poprzednia, ale nic jej to nie ujmuje :)

4. Charlotte Link "Gra cieni"- jak widać pani Link zdominowała moje zestawienie książkowe. Gra cieni opowiada o grupie pięciu przyjaciół, którzy spotykają się po latach u Davida. Każde z nich poszło inną drogą. Czemu się spotykają? David chce się dowiedzieć, kto z nich chce go zabić. Sam ginie tego samego wieczoru, a zagadka pozostaje nierozwiązana. Nie na długo.

5. Jennifer Niven "Wszystkie jasne miejsca"- bardzo lubię książki z wydawnictwa Bukowy Las, jakoś tak przenoszą mnie do lat młodości i na nowo wzruszają. Do tego wydawnictwa należą m.in. popularne książki J. Greena, jak dla mnie są świetnie napisane, a film niestety je nieco zniekształca. "Wszystkie jasne miejsca" opowiada o nietypowej znajomości Violet i Fincha. Oboje poturbowani nieco przez życie, starają się jako nietypowi partnerzy odnaleźć wszystkie ciekawe i warte uwagi miejsca w Indianie w ramach szkolnego projektu na geografię Stanów Zjednoczonych. Jedno uczy się czegoś od drugiego, ale zakończenie jest tak nietypowe, że ja przez parę stron nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Chociaż, z drugiej strony, może jest właśnie całkiem typowe...?

6. Kinga Dębska "Moje córki krowy"- oj jakbym chciała obejrzeć ten film! Uwielbiam Kuleszę w prawie każdej roli, a jeśli chodzi o książkę, jej postać wydaje się bardzo ciekawa. Książka jest napisana z perspektywy dwóch sióstr- odnoszącej sukcesy w pracy, za to nieszczęśliwej prywatnie Marty, oraz wiecznie niezadowolonej z życia Kaśki. W obliczu rodzinnego dramatu muszą spędzać ze sobą więcej czasu i zajmować się ojcem cholerykiem. Jak dla mnie piękna i wzruszająca powieść, która trochę otworzyła mi oczy na pewne sprawy.

Wszystkie sześć książek polecam, a ja jestem w trakcie czytania siódmej, czyli "Co nas nie zabije" Davida Lagercrantza. To jeden z moich ulubionych autorów i cieszę się, że wydał czwartą część Millenium!

A Wy dużo czytacie? Uznajecie czytnik, czy jesteście z zagorzałych fanów ciężkich tomiszczy?

Pozdrawiam,
Gumi

poniedziałek, 29 lutego 2016

104. Podsumowanie ostatnich miesięcy- czemu nie czytam włosomaniaczek, sesja, nowa seria

Cześć! Nie mam zamiaru kolejny raz przepraszać Was za swoją nieobecność, bo mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach mało kogo to obchodzi ;) Serio, staram się tu zaglądać i czytać moje ulubione blogi, ale ostatnio znaczek Bloggera wywołuje we mnie ogromną niechęć, ale co i dlaczego, o tym w dalszej części. Chciałam napisać dla Was posta ze streszczeniem i opisaniem, co się u mnie działo, bo może kogoś to interesuje :D 

Szczerze uwielbiam czytać tygodniki u Aniamaluje czy piątki z Martą, ale uważam, że nie mam aż tylu treści żeby się z Wami dzielić, a poza tym mam wrażenie, że od blogerek włosowych oczekuje się tylko postów z niedzielami dla włosów, zakupami włosowymi i pięćdziesiątą recenzją Kallosa (nie mam nic do Kallosów, no ale wiecie...). I obowiązkowo trzeba pokazać, jak ma się dużo kosmetyków, bo bez tego ani rusz. Pod tym względem chyba wyrosłam z włosomanii, bo nadal mam kilka masek i próbuję nowych rzeczy, ale odkryłam, że włosy mają dobrze wyglądać i być dla mnie, a nie ja dla nich, więc ostatnio nie żałuję sobie kręcenia ich, ale nie zapominam o nawilżaniu i dbaniu o nie. Niestety totalnie mnie nie obchodzą właśnie niedziele dla włosów i wydaje mi się, że niektóre dziewczyny nie mają wiele do zaproponowania jeśli chodzi o treści. Sama średnio lubię tworzyć takie posty, gdzie muszę się obfotografować, bo a) nie mam fotografa, b) przy takiej pogodzie to bez sensu, c) na moich włosach nie widać większej różnicy po użyciu innych produktów. Są po prostu zdrowe, ale muszę im podciąć końcówki, bo ostatni raz robiłam to w październiku i wyglądają już trochę słabo :D Stąd zupełny brak mojej aktywności na blogu, bo chociaż na styczeń miałam zaplanowane posty, to wszystko mnie zniechęciło i postanowiłam, że napiszę jak będę naprawdę chciała.

Druga sprawa jest taka, że sesja zaczęła mi się w styczniu. Niby nie było jakiegoś ciśnienia, bo miałyśmy ze 3 zaliczenia plus 2 egzaminy, ale do tego miałyśmy dwa duże projekty do oddania i musiałam nadać pewne priorytety. W zeszłym semestrze trochę sobie pofolgowałam jeśli chodzi o seminarium, ale teoria już oddana (pewnie cała będzie do poprawy #mojeszczęście), a za trzy tygodnie muszę oddać drugi rozdział, więc muszę się spinać. Teraz zaczęłam praktyki ciągłe, co oznacza że mam dwa tygodnie w szkole od 8 do 12. Jestem dużo bardziej zadowolona z tych praktyk, bo zostałyśmy miło przyjęte, nasza opiekunka daje nam spore pole do popisu, a my mamy dużo pomysłów, więc jest na plus. I pierwszy raz chce mi się iść na praktyki, nie to co w poprzedniej szkole, gdzie tylko mnie oceniono za jedne zajęcia, które musiałam w trakcie zmieniać. Ale to wszystko układy i układziki, szkoda, bo po mojej podstawówce się tego nie spodziewałam.

Ostatnio zrobiłam spore zakupy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ja NIGDY nie robię dużych zakupów, szczególnie kosmetycznych i szczególnie przez internet. Jakoś tak wolę wszystko dotknąć, obejrzeć, przynieść sobie a nie czekać na przesyłkę czy paczkomat. Za zdanie sesji i oddanie rozdziału postanowiłam sprawić sobie paletkę do oczu i po wielu bitwach i męczarniach pt. którą wybrać?!?! zdecydowałam się na You're Gorgeous od Makeup Revolution. Zakupy robiłam na kosmetykomania.pl, bo mieli fajny, 15% rabat! Nastawiłam się na śliczny granat z drobinkami i okazało się... że to brudny morski. I radź sobie kobieto :D na szczęście reszta cieni jest cudna i wynagradza mi ten granat. Jak widzicie na poniższym zdjęciu musiałam uszkodzić dwa cienie paznokciem, bo nie byłabym sobą. Ja po prostu nie umiem otwierać takich rzeczy, a jak mam ręce śliskie od podkładu czy coś to już w ogóle muszę ją otwierać pęsetą :D




Do cieni zamówiłam bazę z Essence i na początku zmartwił mnie jej ciemny kolor, ale okazała się całkiem fajna i cienie dobrze się trzymają. No i nie nazywałabym się włosomaniaczką, jakbym nie kupiła maseczek do włosów. Nigdzie stacjonarnie nie widziałam małych Kallosów. Ani w Naturze, ani w sklepie z profesjonalnymi kosmetykami, a do Hebe mi nie po drodze. Zamówiłam więc te maseczki za 7,50zł, po czym weszłam dzisiaj do Natury i co? Maseczki po 5,99zł :D #mojeszczęście




Padło też na hybrydy. Ponieważ mój pierwszy zestaw odsprzedałam koleżance, a moja chińska lampa idzie już miesiąc, to kupiłam zestaw z Allepaznokcie. Wszystko czego Wam potrzeba za około stówkę, a możecie mieć piękne paznokcie w 20 minut. Dla mnie to ogromna wygoda i bardzo sobie cenię takie rozwiązanie, dlatego ja się nie wahałam ani chwili. Z czasem pewnie będę chciała spróbować pięknego Mardi Gras od Semilaca, ale póki co na takie ekscesy mnie nie stać ;) Wybaczcie mało artystyczne ujęcie i samotnie leżący płatek- zdjęcie nie było robione na potrzeby bloga :D Poniżej moje kolory na wzorniku, ciężko mi się je malowało i stąd te wyjścia za paznokieć. Na szczęście robię je tylko na swoje potrzeby i nie jestem profesjonalną manicurzystką.




Czasem jak słyszę, że dziewczyny narzekają na pracę to ciśnie mi się na usta "to ją zmień". Ostatnio dowiedziałam się, że moja praca jest nic niewarta, bo ja TYLKO opiekuję się dziećmi, a moja znajoma musi się użerać z klientami w popularnej sieciówce. Jeśli ktoś ma dziecko albo pracuje jako opiekunka to wie, że to nie polega tylko na puszczeniu bajki i siedzeniu na fejsie w telefonie a niestety takie jest powszechna opinia o opiekunkach... ;) Opiekuję się dwoma dziewczynkami w różnym wieku i z każdą trzeba robić coś innego, na przykład dwulatka uwielbia ciastolinę i rysowanie, ale trzeba uważać, żeby nie wsadziła jej sobie do nosa i non stop zwracać na nią uwagę, za to czterolatka uwielbia taniec i spokojnie mogę wyjść sama do toalety czy zostawić ją na chwilę samą w pokoju. Ciągle chciałabym im zaproponować zabawy z różnymi masami plastycznymi albo zrobić jakieś pomoce, ale brakuje mi czasu i muszę się wreszcie zebrać, bo to wspaniała zabawa i świetnie ćwiczy małą motorykę! Szczególnie zainteresowały mnie te przepisy i muszę je wykorzystać!

Coraz częściej zastanawiam się nad wprowadzeniem na bloga czegoś innego, nowych serii tematycznych. Na dniach pojawi się post z moim czytelniczym podsumowaniem i z książkami, które polecam, ale chciałabym też dzielić się z Wami treściami z zakresu moich studiów i mojej pracy- kreatywnymi pomysłami dla dzieci w różnym wieku, pomysłami na dekoracje, na fajne spędzenie czasu z dzieckiem. Co Wy na to? Wiem, że moi czytelnicy to osoby z pedagogiką zupełnie niezwiązane, ale i do takich osób chciałabym trafić. Mały sneak peak tego, o czym chciałabym napisać:




Ostatnie dwa miesiące chciałam też podsumować muzycznie i serialowo. Bardzo czekałam na nowy sezon Pretty Little Liars ale okazało się, że nie jest aż tak fajny i wydaje mi się, że albo nie mają już na to pomysłu, albo to znowu zawiła historia której nie rozumiem. Szkoda że ten sezon nie jest na takiej zasadzie jak dwa pierwsze, które były ekstra i najbardziej mi się podobały.
Drugi serial jaki oglądam to Supergirl, ale to bardziej dla zabicia czasu niż dlatego, że ma wciągającą akcję, bo nie ma :D. Po prostu lubię tą aktorkę i fajnie się ogląda.

Muzycznie zaskoczyłam sama siebie, bo ogólnie nie jestem żadną superfanką Justina Biebera i zwykle bliżej mi do pobłażliwego spojrzenia na jego muzykę, ale ostatnio spodobały mi się trzy piosenki i muszę przyznać, że wydał naprawdę niezłą płytę!





Następna piosenka to oczywiście Sia, która ma magiczny głos i całkowicie przekonałam się o tym w poniższym filmiku i polecam całą serię :D Jeśli chodzi o Cheap Thrills jestem totalnie zakochana i to piosenka z tych, które się nie nudzą nawet, jak słucham ich na zapętleniu drugi tydzień :D





Nie polecę Wam żadnego filmu oprócz Gwiezdnych Wojen, na których byłam w kinie z tatą, ale jestem nieobiektywnym widzem, bo Gwiezdne Wojny to mój film dzieciństwa i jako ośmioletni berbeć tłukłam się z kuzynem na miecze świetlne prawdopodobnie tak dobrze, jak Skywalkerowie :D tak bardzo nie mogłam się doczekać filmu i tak bardzo omijałam spoilery że udało mi się wytrwać do seansu nie wiedząc nic o filmie. Oryginalny humor zachowany, historia trochę zawiła i nawet ja na początku nie mogłam się zorientować, ale potem wszystko załapałam. Dużo scen nawiązujących do oryginalnej sagi, która u zagorzałych fanów wywoła uśmiech na twarzy i łezkę w oku. Polecam fanom i ciekawskim, którzy nie szaleją za sagą, ale chcą obejrzeć coś fajnego.

Na dniach spodziewajcie się postu czytelniczego, i proszę, dajcie znać co sądzicie o poście, podzielcie się swoim zdaniem na ten temat, bo uwielbiam czytać Wasze komentarze, a zauważyłam, że jak już człowiek zmusi się, żeby przeczytać, to nie skomentuje, bo po co :D


Pozdrawiam,
Gumi

czwartek, 14 stycznia 2016

103. Dlaczego nie warto mieć wielu kosmetyków i jak skutecznie się odgruzować?

Witajcie serdecznie! Sesja pełną parą, pracy nie brakuje a więc i na blogu spędzam dużo mniej czasu. Jest to moja pasja, a nie żaden biznes, więc nie odczuwam jakiejś wielkiej presji publikowania na czas, za to brakuje mi kontaktu z Wami! Obiecuję że po środowym egzaminie nadrobię większość zaległości w blogosferze :)

Jakiś czas temu przeglądając blogowe posty złapałam się za głowę jak wiele kosmetyków mają niektóre dziewczyny. O ile kolorówkę jestem w stanie bardziej zrozumieć, to zatrważającą ilość pielęgnacji już niekoniecznie. Po co i dlaczego poruszam taki temat? Bo sama dwa lata temu miałam manię posiadania, kupowania bo polecane, a 3/4 kosmetyków się przeterminowało, znudziło, tak naprawdę nie pasowało... Postanowiłam stworzyć krótki (ta, jasne!) poradnik jak nie dać się ogólnemu szałowi blogosfery, jak zużyć/pozbyć się zbędnych kosmetyków i jak powstrzymać się od kupowania kolejnych.


piątek, 1 stycznia 2016

102. Podsumowanie 2015 roku.

Witajcie w Nowym Roku :) Życzę Wam wszelkiej pomyślności na polu osobistym i zawodowym, wielu fantastycznych kosmetyków do przetestowania, mało kosmetycznych bubli, nowych obserwatorów, wiele inspiracji i wspaniałych pomysłów.


Na początek małe, instagramowe podsumowanie:




Zainspirowana postem Basi zrobiłam mały przegląd 2015 roku i postanowiłam go nieco podsumować. Co działo się na blogu, a co w moim życiu osobistym?

1. Zyskałam 100 obserwatorów! Dla bardziej doświadczonych blogerek to niewiele, ale dla mnie to ogromna radocha.




2. Napisałam sto postów- nigdy nie sądziłam, że będę miała aż taki zapał do pracy!
3. Dotarłam na trzeci rok studiów- co by nie mówić, pedagogika wcale nie jest taka banalna, a wykładowcy wcale nie mają gdzieś tego, czy się nauczyłeś, czy nie. Zarówno w styczniu jak i w czerwcu (no i we wrześniu) miałam nie lada przeprawy, ale dałam radę i... znowu sesja :D




4. Podjęłam dodatkową pracę związaną z zawodem i jestem z tego bardzo dumna.
5. Niestety nie zeszczuplałam, no ale od czego jest nowy rok?
6. Przez wakacje pracowałam i wiele się nauczyłam, głównie o ludziach i jak z nimi rozmawiać.
7. Stałam się bardziej zorganizowana- jednak kalendarz to świetna sprawa ;)
8. Zaczęłam więcej czytać dzięki czytnikowi i pakietowi Legimi- może miałybyście ochotę przeczytać o tym więcej na blogu?



9. Pojechałam pierwszy raz sama do Krakowa i spędziłam wspaniały czas z Bijum!


Był to naprawdę wspaniały, choć króciutki wyjazd i mam nadzieję, że w tym roku to powtórzymy! Podróż pociągiem była dla mnie na początku przerażająca, ale dałam radę i byłam dzielna. Agunia oprowadziła mnie po pięknych krakowskich zakątkach, zgrzeszyłyśmy w Jaśminie, narobiłyśmy multum zdjęć, spędziłyśmy wspaniały czas, no i w ogóle było superancko :)



10. Pozbyłam się całkowicie przepalonych włosów i mam już swój naturalny kolor!




Ogólnie rok był dla mnie całkiem miły i łaskawy, jestem ogromnie wdzięczna za wspaniałych ludzi, których mam przy sobie i za wszystko to, co mnie spotkało! Jedyne, czego mi się nie udało zrobić w 2015 roku to obejrzeć nowych Gwiezdnych Wojen... Ale wszystko nadrobię już 6 stycznia. Ja i mój tata jesteśmy ogromnymi fanami i będziemy mieli niezłą frajdę na tym filmie :D

A jakie plany na 2016? Dać z siebie wszystko na każdym możliwym polu, zrealizować swoje cele, walczyć z wrodzonym lenistwem i stać się lepszą wersją siebie.


Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję, że i Wy mieliście wspaniały rok. Pamiętajcie- 2016 jest świetnym pretekstem do zaczęcia wszystkiego od nowa! Trzymam za Was mocno kciuki i jeszcze raz życzę wszystkiego najwspanialszego!

Gumi