poniedziałek, 21 marca 2016

107. Aktualna pielęgnacja cery mieszanej

Cześć! Dziś zapraszam Was na całkiem zaskakującą (jak dla mnie) pielęgnację cery mieszanej. Od jakiegoś czasu próbuję nowych rozwiązań i dawno tak dobrze nie czułam się z moją cerą. Oczywiście mam jakieś zaskórniki czy przebarwienia, ale coraz mniej suchych skórek i wydaje mi się, że coraz mniej się błyszczę ;) Zapraszam!

poniedziałek, 14 marca 2016

106. Aktualizacja włosowa- marzec 2016 || pielęgnacja włosów!

Cześć! Ja już po praktykach, powoli przygotowuję się do zajęć, a dla Was przygotowałam post o mojej aktualnej włosowej pielęgnacji. Zdecydowanie uległa zmianie w stosunku do poprzednich, także serdecznie zapraszam Was do czytania- może coś podpatrzycie? :)

Zacznijmy może od tego, że rzadko zmieniam produkty. Mam swoje zaufane perełki, i o dziwo, w przeciwieństwie do innych Włosomaniaczek, nie znajduje się tam zbyt wiele rosyjskich kosmetyków. Jeszcze dwa lata temu szalałam na ich punkcie i wydałabym na nie wszystkie moje miliardy :D, ale teraz uważam, że nic na siłę.

Włosy myję co dwa dni mydełkiem cedrowym Babuszki Agafii (RECENZJA). Kupiłam je podczas mojego pobytu w Krakowie (czyli w czerwcu) a mam go jeszcze na dobre dwa-trzy miesiące. Co dwa-trzy mycia używam szamponu przeciwłupieżowego z Ziaji. Bardzo lubię jego zapach i to, że zdecydowanie odświeża i myje moje włosy. Postępuję zgodnie z zaleceniami producenta i zostawiam go na 3 minuty na skalpie i włosach.


Odżywka to dla mnie termin wymienny z maską. Niestety nie mam już czasu na długie posiadówy z maskami pod czepkiem, za to mam czas w wannie przez 10-15 minut żeby tą maskę potrzymać. Ostatnio używam nowo nabytych Kallosów- Omega i Multivitamin, które dla mnie są strzałem w dziesiątkę!

wybaczcie "cudny" kolor masek- mnie też bije po oczach :(
Zamiast Kallosów często stosuję moją ulubioną odżywkę z Yves Rocher, o której pisałam tutaj (KLIK). Więcej mówić nie muszę :)


Do zadań specjalnych, czyli raz na miesiąc używam mlecznej maski z Ziaji. Potrafi sprawić, że włosy wyglądają cudnie, ale jeśli użyję jej np. dwa razy w miesiącu zrobi mi z włosów jesień średniowiecza (a w moim przypadku o to naprawdę trudno). Dlatego ograniczam się, choć ma piękny, długo utrzymujący się na włosach zapach.


Po każdym myciu i przed suszeniem spryskuję włosy odżywką w sprayu z GlissKura. Podoba mi się jej skład (siedem olejów zaraz od 4 miejsca!). Włosy są gładsze i bardziej odżywione. Natomiast po suszeniu, od ucha w dół nakładam serum silikonowe z Marionu. Też kupiłam je w Krakowie, intensywnie używam a zużycie jak dla mnie niewielkie.



A gdzie olejowanie? Cóż... Nie mam na nie ostatnio czasu ;) szczerze powiem, że wciąż męczę olejek Wellness&Beauty i żel aloesowy, ale prawdę mówiąc nie widzę większej różnicy z olejowaniem lub bez. Moje włosy są teraz bardzo proste w utrzymaniu- wystarczy umyć, nałożyć maskę, spryskać odżywką, wysuszyć i nałożyć serum. Są miękkie w dotyku, błyszczące i aż chce się je pokazywać ;) jedynym problemem są końcówki- u fryzjera byłam w październiku i znowu muszę się wybrać, żeby ściąć około 2-3 cm włosów. Muszą odżyć ;)

mam nadzieję, że wybaczycie mi jakość- samowyzwalacz nie jest najlepszym pomocnikiem...

Z tyłu moje włosy nie wyglądają dobrze,ale wydaje mi się, że to tylko kwestia ułożenia. Są ścięte w trójkąt, a to trójkąta nie przypomina :D zwalam to na aparat, ale niestety nie mam jak zrobić ładnego zdjęcia moim włosom. 
Od jakiegoś czasu zdarza mi się je pokręcić lokówką, ale jest to około 1 w tygodniu, czasem wcale. Najczęściej jak jadę do rodziny na obiad czy mam ochotę na odmianę. Noszę gumki bez metalowych elementów, w domu rozpuszczone spinam klamrą. Na noc związuję gumką. Od jakiegoś czasu w domowych pieleszach noszę fryzurę na samuraja, czyli koczek na górze a reszta rozpuszczone. Czuję się trochę za staro na takie ekscesy, ale może się przekonam żeby w tym wyjść :D Nie wiem, jak dziewczyny to robią, że kok jest wielki i włosów dużo- ja mam gęste i grube włosy a wychodzi mi pypeć :( a może to ma być pypeć? :D

Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i widzicie, że po paru latach włosomaniactwa to parcie na super produkty i dzień dla włosów co tydzień mija. Po prostu nie trzeba za dużo z nimi robić żeby były super. Od kiedy ścięłam ostatnie rozjaśniane kosmyki moje włosy są nieziemsko proste w użyciu :D

A jak Wasze włosy?

Pozdrawiam,
Gumi

środa, 2 marca 2016

105. Czytelnicze podsumowanie stycznia i lutego- wyzwanie "52 książki w 2016 roku".

Witajcie! Dziś postanowiłam wprowadzić na bloga nową serię, a mianowcie czytelnicze podsumowanie miesiąca. Jestem ogromną książkoholiczką i nie wyobrażam sobie jak można nie czytać. Od kiedy mam czytnik InkBook z pakietem Legimi mogę czytać bez limitu za 45zł miesięcznie, a to ogromna wygoda. Wiecie, to cena jednej książki papierowej, a możecie w jej cenie przeczytać jakieś 12000 jak nie więcej. Dla mnie WOW.



Jeśli chodzi o sam czytnik, wygodnie się na nim czyta, mieści się wszędzie, nawet do kieszeni kurtki (sprawdziłam wczoraj :D), można czytać wszędzie, a jak skończymy daną książkę, od razu zacząć następną. Jedyne jego wady to to, że ciężko się włącza (trzeba mocno przycisnąć i niekiedy dwa razy, zanim załapie), a poza tym łapie dziwne zawiechy i na przykład włącza się i zacina, więc muszę włączać od początku, a jak się wyłącza pokazuje mi się ekran blokady więc w ogóle świruje, ale nie jest to na tyle uciążliwe, żebym zgłaszała reklamację i pozbawiła się czytnika na dłuższy czas (bo pewnie trochę trwa reklamacja). Może to tylko mój dostał takiego świra bo za dużo czytam ;) Ja kupiłam go w promocji czytnik za 1zł (klik), abonament na 12 miesięcy wynosił 45zł, ale teraz wzrósł do 55zł dla nowych użytkowników. Mimo wszystko- opłaca się. Dostajecie do niego etui magnetyczne, które świetnie się sprawdza i jest naprawdę eleganckie.



W pakiecie macie mnóstwo książek. Ale serio- mnóstwo. Możecie to podejrzeć o tu- jak widzicie, znajdziecie tu najnowsze bestsellery i książki właściwie na każdy interesujący nas temat. Ja uwielbiam kryminały i dramaty, więc w takich się zaczytuję, ale macie mnóstwo reportaży, książek związanych z religią, poradników i tak dalej.



Jakie były moje obawy przed zamówieniem czytnika? Przede wszystkim- "czy ja naprawdę będę tyle czytać?". Będziecie! Ja czytam wszędzie- w komunikacji miejskiej, w domu, u chłopaka, na uczelni, w pracy (jak już dziecko uśnie, a mam dwie godziny do końca pracy) i tak dalej. Staram się czytać około godziny dziennie, 40 minut spokojnie wyrabiam w tramwajach, a 20 dobijam w domu albo w pracy. Właśnie w pracy czytam najwięcej, bo jeśli dziecko pójdzie spać o 20, a ja pracuję do 22-23, to zdarza się że czytam i 3 godziny. Jak się wciągnę w jakąś książkę to nie ma bata i muszę ją skończyć. Na nowo pokochałam czytanie i nie żałuję żadnej złotówki wydanej na abonament!

tu się niestety nie popisałam, ale w dniu, w którym robiłam zdjęcie nawet nie zdążyłam nic włączyć, bo musiałam ogarnąć, jak dostać się na praktyki :D

Zdecydowanie polecam zapoznać się z ofertą Legimi i z tym postem u Ani- może wyjaśnić więcej niż mój :D Ja mam właśnie taki czytnik jak Ania, a teraz w ofercie jest nowszy. No i uwierzcie mi że ekran jest lepszej jakości niż moje zdjęcia, bo robione po 20 wcale nie wychodzą dobrze :(

Jak już mamy za sobą sprawy organizacyjne, przejdźmy do książek, które udało mi się przeczytać w styczniu i w lutym. Wyzwanie 52 książki w 2016 roku zakłada dwie książki miesięcznie. Obawiałam się że pójdzie mi słabo, ale jestem zaskoczona ile przeczytałam przez dwa miesiące. Nie przedłużam i zapraszam!


1. Maciej Pieprzyca "Chce się żyć!" - bardzo chciałam obejrzeć film, ale nie miałam okazji. Książka po trochu mi to wynagrodziła, bo jest wspaniale napisana i nieraz prowadzi do wzruszenia. Książka opowiada historię Mateusza chorego na porażenie mózgowe, walki jego rodziny o porozumienie z nim, o jego zdrowie, o to, jak Mateusz walczy, żeby pokazać innym, że nie jest rośliną, za jaką go mają. Pięknie napisana, nieraz miałam łzy w oczach.

2. Charlotte Link "Drugie dziecko"- ta pani skradła moje czytelnicze serce wciągającymi powieściami kryminalnymi. Potrafi niesamowicie budować napięcie, zmusza do myślenia, a w dodatku wprowadza wiele wątków pobocznych uatrakcyjniających powieść. "Drugie dziecko" opowiada o głęboko skrywanej rodzinnej tajemnicy, serii morderstw i nieznanym zabójcy. Ciekawie się rozwija, ale zakończenie jest zaskakujące.

3. Charlotte Link "Dom sióstr"- opowieść o życiu Frances Gray, spisana na kartach ukrytych gdzieś w wielkim domu. Historia zawiła, pełna pobocznych wątków, ciekawych zwrotów akcji. Oparty na wątku rodzinnym, bardzo ciekawa powieść. Nie trzyma w napięciu jak poprzednia, ale nic jej to nie ujmuje :)

4. Charlotte Link "Gra cieni"- jak widać pani Link zdominowała moje zestawienie książkowe. Gra cieni opowiada o grupie pięciu przyjaciół, którzy spotykają się po latach u Davida. Każde z nich poszło inną drogą. Czemu się spotykają? David chce się dowiedzieć, kto z nich chce go zabić. Sam ginie tego samego wieczoru, a zagadka pozostaje nierozwiązana. Nie na długo.

5. Jennifer Niven "Wszystkie jasne miejsca"- bardzo lubię książki z wydawnictwa Bukowy Las, jakoś tak przenoszą mnie do lat młodości i na nowo wzruszają. Do tego wydawnictwa należą m.in. popularne książki J. Greena, jak dla mnie są świetnie napisane, a film niestety je nieco zniekształca. "Wszystkie jasne miejsca" opowiada o nietypowej znajomości Violet i Fincha. Oboje poturbowani nieco przez życie, starają się jako nietypowi partnerzy odnaleźć wszystkie ciekawe i warte uwagi miejsca w Indianie w ramach szkolnego projektu na geografię Stanów Zjednoczonych. Jedno uczy się czegoś od drugiego, ale zakończenie jest tak nietypowe, że ja przez parę stron nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Chociaż, z drugiej strony, może jest właśnie całkiem typowe...?

6. Kinga Dębska "Moje córki krowy"- oj jakbym chciała obejrzeć ten film! Uwielbiam Kuleszę w prawie każdej roli, a jeśli chodzi o książkę, jej postać wydaje się bardzo ciekawa. Książka jest napisana z perspektywy dwóch sióstr- odnoszącej sukcesy w pracy, za to nieszczęśliwej prywatnie Marty, oraz wiecznie niezadowolonej z życia Kaśki. W obliczu rodzinnego dramatu muszą spędzać ze sobą więcej czasu i zajmować się ojcem cholerykiem. Jak dla mnie piękna i wzruszająca powieść, która trochę otworzyła mi oczy na pewne sprawy.

Wszystkie sześć książek polecam, a ja jestem w trakcie czytania siódmej, czyli "Co nas nie zabije" Davida Lagercrantza. To jeden z moich ulubionych autorów i cieszę się, że wydał czwartą część Millenium!

A Wy dużo czytacie? Uznajecie czytnik, czy jesteście z zagorzałych fanów ciężkich tomiszczy?

Pozdrawiam,
Gumi